No to piszemy tylko merytorycznie i zgodnie z faktami.
Urzędnik miasta Rybnik oczekuje poświadczenia na mapie z projektem podziału, że przedstawiona linia podziału odpowiada stanowi na dzień 31.12.1998 r. Oczekuje tego od geodety uprawnionego, bo tylko osoba pełniąca samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji jest uznawana przez sądy za funkcjonariusza publicznego. Ty zaś Andrzej nie mając uprawnień zawodowych stoisz całkowicie obok podobnych problemów, o jakich rozmawiam ze Staszkiem. Nie mając bowiem uprawnień zawodowych nie możesz sporządzać dokumentacji do celów prawnych, a tym bardziej czegokolwiek na niej poświadczać. Podpisujesz dokumenty jako właściciel firmy, a w kontekście tej dyskusji kompletnie za nic nie odpowiadasz. Twoja odpowiedzialność jest tylko na gruncie cywilnym i można się od niej ubezpieczyć. Tu rozmawiamy o odpowiedzialności zawodowej i karnej. A taką ponosi jedynie geodeta uprawniony sporządzający dokumentację. Nie wiem, czy tego nie rozumiesz, czy świadomie manipulujesz faktami. Ale mam duże przekonanie, że rady osoby która za nic nie opowiada, powinny być szczególnie wyważone jeżeli są kierowane do osób ponoszących szczególną odpowiedzialność karną.
No i drugi wątek związany ściśle z opisaną przez Staszka sytuacją, czyli wymuszaniem poświadczenia nieprawdy. Staszek napisał kilkakrotnie, że nie podpisze takiej klauzuli, bo nie wie co było na gruncie w dniu 31.12.1998 r. Przygotowanie na mapie z projektem podziału projektowanych nowych granic wynika tylko i wyłącznie z jednoznacznego żądania zamawiającego, gdzie geodeta realizując zlecenie nie miał nic do gadania. Jak więc nazwać to, co robi urzędnik kierujący te pisma? Nie nazywa się to wymuszaniem? Akceptujecie takie zachowanie? Dodam tylko (bo wiem), że ten sam urzędnik nie raz uzależniał zapłatę za wykonanie zlecenia od podpisania takiej klauzuli przez uprawnionego geodetę. Czy takie działanie nie nazywa się szantażem? Komuś z czytających to forum takie zachowanie się podoba?
A naraz jeden z geodetów broni tego urzędnika, choć nie wiem zupełnie z jakiego powodu. A ja mam udawać, że tego nie widzę? Krytykując urzędnika który przekracza wszystkie bariery uczciwości i moralności jestem raczej w porządku, ale krytykując inną osobę, która tego urzędnika broni, to ja jestem ten zły?