Kontakt

Polskie Towarzystwo Geodezyjne
Prezes Zarządu PTG:
Dorota PAWŁOWSKA-BASZAK
Adres do korespondencji:
ul. Władysława Łokietka 18
59-220  LEGNICA


Zarząd PTG:
E-mail: zarzad@ptg-org.pl

Komisja Rewizyjna PTG:
E-mail: komisja.rewizyjna@ptg-org.pl

Sąd Koleżeński PTG:
E-mail: sad.kolezenski@ptg-org.pl


NIP: 637-215-37-14
REGON: 121032220
KRS: 0000333653

Numer konta:
mBank
74 1140 2004 0000 310279 379255

Członkostwo w PTG

Instytucje geodezyjne







Autor: Jarek Thor Wątek: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?  (Przeczytany 6939 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jarek Thor

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2191
Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« dnia: 6 Maja 2011, 21:37 »
Zgadzam się z Adamem, że nie powinniśmy mieszać różnych spraw w różnych wątkach. Bo czasami z pozoru proste sprawy wcale nie są takimi. Mietek rozpoczął dyskusje na temat jakości dokumentów służących do wznawiania/wyznaczania w odniesieniu do ujawnionych w nich sprzeczności. Warto pogadać w innym miejscu na ten temat i nie mieszać tych spraw z przyjęciem granic. Więc pozwolę sobie wkleić Twoją wypowiedź w to miejsce i pogadajmy na ten temat. To tytułem wstępu. A odniosę się do tej sprawy już w moim poście.
   
Witam w tym wątku bo mowa o granicach. Choć wątek Adama z wzorem zaskarżenia odmowy przyjęcia operatu też byłby dobry. Ale opiszę najpierw świeżą "sprawę" oraz mój upór i poddam swoje przemyślenia publicznemu osądowi :cry: A to istotne bardzo bo albo "zysk" albo "w pysk".
Dodam jeszcze, że podobnie jak Jarek pracuję na katastrze pruskim. Częściej robota jest miła bo Niemcy potem krótko nasi rodacy tworzyli naprawdę materiały właściwie poglądowe. Zarysy, szkice podstawowe, mapy uzupełniajace czy szkice polowe. Nic tylko oprawiać w ramki. Przyjemność pracy. Wspomnę tylko, że Racibórz jeszcze do roku 2002-3 miał miasto na mapie zasadniczej 1:500 a ścisłą zabudowę (centrum) na tzw. wstęgówkach w skali 1:250 !!! Co za przyjemność kartowania urządzeń podziemnych. Ech ! No, ale do rzeczy.
Obiekt o którym mowa położony w powiecie raciborskim. Działka do podziału. Z art.95,p.7. Ścisła , pseudo miejska zabudowa. Budynki "przyklejone" do granic z jednej strony. Typowe dla tych terenów. Granice do ustalenia. 70-80% okamieniowane. Dokumentacja pomiarowa : zarys pomiarowy i szkic podstawowy dla działki poniemiecki, na nim związki liniowe oparte o różne elementy terenu w tym budynki. Część punktów granicznych "utworzonych" z elementów trwałych (załamania murów, naroża budynków itp.). Praktycznie - w domu siadasz przed laptopem, obliczasz w układzie lokalnym wszystkie potrzebne elementy. nastepnie pomiar w terenie dwóch trzech punktów na osnowę 2000, przeliczasz i wynosisz. To jak wydrapywanie pisanki w fikuśne wzory. Ale... no właśnie. Są jeszcze późniejsze dokumenty. I to z niespodzianką. Jak w jajku. Podział sąsiedniej działki z 1969 roku. Sąsiedniej, więc jedna cała granica
mi potrzebna. Mam również protokół graniczny. Więc analizuję. Niespodzianką pierwszą jest szkic podstawowy (zebrane na jednym szkicu dla tej samej działki pomiary z różnych źródeł i lat) wykonany przez wykonawcę podziału dla swoich celów w oparciu o (!!!)....szkic podstawowy niemiecki z 1921 r. Porównuję więc najpierw oba szkice podstawowe - pełna zgodność, choć na niemieckim więcej informacji. Ale te ważne pasują. O'k.
Porównuję szkic polowy wykonawcy z 1969 r. ze szkicem podstawowym przez niego zrobionym i.... niespodzianka. Część granicy nieoznakowanej trwale na szkicu podstawowym (niemieckim i z 1969) zmieniony przebieg na szkicu polowym z podziałem, z pominięciem 3 punktów załamań granicy i generalizacja (wyprostowanie załamań) linii granicznej. Pomimo pełnego zwymiarowania ! Przy pełnej tego świadomości wykonawcy (bo sporządził ten szkic podstawowy dla swojego pomiaru). Rzadko się zdarza. Błąd czy premedytacja ? O co chodzi ?
Zaglądam do gęsto zapisanego protokołu granicznego z tej roboty. Czytam: "...punkt nr a (tu narożny działki)ustalony na podstawie pomiaru drogi z marca 1931 r.. Ustalony niezgodnie zresztą z informacjami zawartymi na szkicach podstawowych (niemieckim i 1969). Mimo usilnych starań dziewczyn z ośrodka nie odnalazły się takie pomiary. Więc nie mam niczego co mogło by potwierdzić słuszność postępowania tego geodety w ustaleniu tego punktu. Stabilizuje ten punkt kam. gran. . Następnie pomija
dwa punkty załamania granicy oparte o szczegóły (róg budynku, załamanie muru) i jedną linią prostą biegnie do kolejnego punktu już prawie zgadzającego się z informacjami z podstawowego.
Ale dalej w protokóle kolejna niespodzianka. Pomimo pełnego zwymiarowania tego odcinka na szkicu podstawowym, pisze w protokole, że te dwa następne punkty ustala "zgodnie ze spokojnym stanem użytkowania" ! O kurka !
Podszedłem do sprawy tak. Obliczyłem w układzie lokalnym wszystkie punkty mojej działki ze szkicu podstawowego niemieckiego. Powierzchnia ewidencyjna "siadła" z tą wyliczoną niemal do zera. Uznają to za poważny atut tak wyniosłem i pomierzyłem granice w tej części "z niespodzianką" plus te okamieniowane. Uzyskałem w granicach błędu powierzchnię ewidencyjną. Sporządziłem protokół z podpisami wszystkich uczestników w pół godziny ; całą resztę operatu sporządziłem i przekazałem do ośrodka.
Kontrola postawiła mi zarzut, że źle ustaliłem granice w tym spornym miejscu, bo powinienem przyjąć te
ustalone z 1969 r.!!!
I od trzech dni już trwa przepychanka miedzy mną a geodetą powiatowym i kontrolującym.
Czy dobrze, że upieram się przy swoim ?
Czy może się mylę.
Czy powinienem przyklepać z dawna popełniony ewidentny błąd - co przez swoje zachowanie "sugeruje" powiatowy ?
A może - jeśli mam rację zawodową - skorzystać w krytycznym momencie z formularza Adama ? Skarga do WSA ?
Po pisemnej odpowiedzi na ten zarzut z protokołu decyzja ma zapaść w poniedziałek. Zelektryzował mnie geodeta pow. krótkim bąknięciem o możliwym skierowaniu operatu do wingiku.

Pozdrawiam Mietek

mike

Offline Jarek Thor

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2191
Re: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« Odpowiedź #1 dnia: 6 Maja 2011, 22:40 »
Najpierw parę słów do Adama. Żeby zrozumieć kataster pruski, trzeba tu po protu być  :D . Sytuacja jaką opisał Mietek nie jest zbyt częsta na naszych terenach. I jest ona wyjątkiem od reguły stosowanej w naszych okolicach. Kataster pruski z zasady polegał na składaniu dokumentacji w jednym miejscu i każdy geodeta mierzący "później" miał zawsze dostęp do materiałów wcześniejszych. I miał OBOWIĄZEK z nich korzystać. Jest to opisane w najstarszych instrukcjach i zdecydowana większość się do tego stosowała. A Twój opis zachowań geodetów, zdecydowanie bardziej pasuje do katastru austriackiego. Tam do dziś wielu geodetów idąc "coś" mierzyć "niechętnie" korzysta z materiałów poprzedników. I stosunkowo często wykazuje odmienny stan granic od poprzedniego za przyzwoleniem właścicieli. Nie mam zbyt wielkich doświadczeń na terenie katastru austriackiego, ale pomierzyłem na tym terenie kilkadziesiąt kilometrów granic, zrobiłem trochę podziałów i przeanalizowałem całkiem sporo dokumentacji. Więc możesz uznać moją opinię za miarę wiarygodną, choć nie autorytatywną. Teren na którym mierzymy razem z Mietkiem leży ok 30-40 km od starego zaboru austriackiego. Więc da się zaobserwować u nas widoczne "wpływy" geodetów, nazwę to "zza miedzy"  :D . Ale tak jak napisałem wcześniej, bardzo rzadko się zdarzają takie sytuacje (mam na myśli pomiary w latach 1855 - 1984. A dlaczego do 1984? Bo mniej więcej w tym czasie powstały ośrodki dokumentacji i zaczęła się odbywać kontrola "zewnętrzna"  :shock: . Ale na razie nie chce rozwijać tego wątku...no i tego co mam na myśli. I teraz jedna uwaga do Adama. Będę pisał od tej pory dość kolokwialnym językiem, więc nie łap mnie za słówka  ;) . Na naszym terenie do lat mierzy się (również, ale na dziś raczej już nie) w oparciu o kilka niepisanych zasad. Jedna z nich to taka, że nie ma w naszym pojęciu "granic prawnych". Są zaś obowiązujące. Wszyscy wiedzą, że jedynie te z rozgraniczeń (wyjątkowo rzadko robionych w latach poprzednich) mają najważniejsze znaczenie. Inną zasadą jest, że przy podziale nie wolno ruszyć granic działek sąsiednich. Ale bywało dość często tak, że w przypadku braku materiałów pozwalających na jednoznaczne określenie punku/znaku, geodeci robili za zgodą właścicieli niejako regulacje granic. Ale tylko w takich przypadkach jak opisałem (brak materiałów). Na przestrzenie tak wielu lat wydzielane były bardzo różne działki. Między innymi klasyfikacyjne (wewnątrz nieruchomości, zastępowały dzisiejsze użytki i bardzo często nie były wymiarowane na szkicach), użytkowe (ujawniane w ewidencji bez pomiaru, określające faktyczne użytkowanie różnych współwłaścicieli w celach właściwego opodatkowania). Były działki "połówkowe", "su parcelki", "hausnumery" "wyhaczane" i jeszcze parę by się pewnie znalazło  :D . Zasadniczo jednak od samego początku katastru były solidnie pomierzone działki w układach lokalnych, a mniej więcej od okresu międzywojennego powstały osnowy pomiarowe na bazie sieci triangulacyjnych. I do tego czasu punkty graniczne miały swoje współrzędne w różnych układach na przestrzeni lat. Jednak tak jak napisałem wcześniej, w ten bardzo stabilny układ wdzierał się czasami mały bałagan. Jednak cały czas są to wyjątki od reguły. Chyba wystarczy tego rysu historycznego  :D . Dodam jeszcze tylko, że "Panowie" w Warszawie nie mają o tym wszystkim najmniejszego pojęcia. I obowiązujące przepisy często nie przewidują odpowiednich zachowań wynikających z różnych przypadków. Programy komputerowe obsługujące ewidencje gruntów, też tego często "nie trawią". Ale jakoś tak było do tej pory, że nikt nie pytał o zdanie geodetów z katastru pruskiego, tworząc przepisy. A co do Twojego przypadku Mietek powiem tyle. Tu trzeba podjąć decyzje w sprawie prawidłowego określenia przebiegu tej "spornej" granicy na chłopski rozum. Sam wiele razy podejmowałem podobne decyzje i nie ma na to recepty. Można by to uznać za błąd (każdy ostatni dokument jest obowiązujący, z wyjątkiem tych, które są "skopane"), ale w Twoim przypadku geodeta wyraźnie opisał w protokole, że za zgodą właścicieli "reguluje" przebieg granicy. Więc trudno to uznać za sprzeczność w dokumentach w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jednak należałoby się uważnie przyjrzeć protokołowi, czy wszystkie osoby go podpisały. W takim przypadku "najprawdopodobniej" uznał bym skorygowane granice. Jednak przy braku podpisu którejś z stron, pewnie uznał bym te pierwotne miary. Ponadto należałoby pewnie wziąść pod uwagę jeszcze inne dowody. Więc nie widząc pełnej dokumentacji i wyników pomiarów, nie mogę się wypowiedzieć w sposób jednoznaczny. Kto wie, czy w tym konkretnym przypadku nie trzeba by zrobić rozgraniczenia. Ale być może wcale nie jest to konieczne.
pozdrawiam
Jarek

Offline elipse

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 1151
  • Nie wystarczy się myć, czasami trzeba zmienić wodę
Re: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« Odpowiedź #2 dnia: 7 Maja 2011, 09:32 »
Jarku zmien konwencjie tematu
Dla ciebie ustalenie granic to  także wznowienie ,wyznaczenie dla innych zwłaszcza używających teraxniejszej nomenklatury rozgraniczenie , a nawet  , no trudno....ustalenie "37"
pozdrawiam

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2831
Re: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« Odpowiedź #3 dnia: 7 Maja 2011, 15:40 »
W sumie, skoro w tytule wątku zostało użyte określenie "ustalenie granic", to w celu uzyskania "higieny" pojęciowej podejmijmy wspólna próbę określenia, co to pojęcie właściwie oznacza...

Termin "ustalenie granic" pojawia się chyba w 4 znanych mi przypadkach (3 aktach prawnych):

1. ustalenie granic w trybie rozgraniczenia, czyli art.29 ustawy PGiK;
2. ustalenie granic, o którym mowa w §10 usr.3 Instrukcji Technicznej G-4;
3. ustalenie granic działek ewidencyjnych, o którym mowa w §37-39 rozporządzenia w sprawie egib;
4. Ustalenie granic działek ewidencyjnych w trakcie kompleksowej modernizacji, o którym mowa w §82 ust.2 tego samego rozporządzenia.

Więcej przypadków ustalania granic nie znam...

Ad. 1). W procedurze rozgraniczeniowej ustalenie granic ma chyba najszersze znaczenie. I moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie wszystko tu wrzucono do jednego worka. W pojęciu tym zawiera się bowiem (nie wiedzieć po co) zarówno wznowienie znaków granicznych, ustalenie granicy na podstawie zebranych dowodów (co winno być raczej nazwane określeniem wyznaczenia punktów granicznych), a także ustalenie granic na podstawie zgodnego oświadczenia stron oraz oswiadczenia jednej strony, podczas gdy druga oświadczenia nie składa i nie kwestionuje przebiegu granicy. Pod pojęciem ustalenia granic należy rozumieć także akt ugody.

Już dawno doszedłem do wniosku, że te pierwsze kryteria rozgraniczenia są zbyt "szumnie" nazwane ustaleniem granic... Ustala się raczej chyba to, czego nie można wskazać w sposób "odgórny". Innymi słowy, jeżeli to geodeta wskazuje stronom granice, to co to za "ustalanie", skoro to raczej potwierdzenie tego, co już wcześniej wynikało z dokumentów i dowodów i NIE MOŻNA zrobić tego inaczej? Ale niech tam... Tę część nazwałbym raczej "pseudo ustaleniem". Co innego wówczas, gdy to strony wskazują przebieg granicy - bo nie wiadomo właściwie gdzie ona przebiega. To rozumiem. Albo sąd mówi, że ma być tak i tak, bo wynika to z jego osądu (a nie dowodów, bo też związany jest kolejnością kryteriów rozgraniczenia).


Ad. 2). G-4 wprowadza według mnie "zamęt"... Idealnie wyjaśnił to kiedyś Leszek (jego wypowiedź z jakiejś innej dyskusji sobie zachowałem, i ciągle do niej sięgam):
Cytuj
Należałoby sięgnąć do odpowiednich czasowo przepisów dotyczących zakładania i prowadzenia Operatu Ewidencji Gruntów i Budynków, czyli dekretu z 2 lutego 1955 r. o ewidencji gruntów i budynków oraz tzw. "zielonej instrukcji" z 20 lutego 1969 r. według tych przepisów ustalenie przebiegu granicy działki polegało na przyjęciu przebiegu granic "według faktycznego stanu władania, stwierdzonego na gruncie." Stan granic, działek i ich powierzchni zainteresowani podpisywali (albo nie zainteresowani) w "Protokole ustalenia stanu władania".
Faktycznie: G-4 wydano w 1992r., a ustawę PGiK w 1997... Oznacza to, że tych dwóch pojęć nie powinno się utożsamiać... Szkoda, że Leszek nie dopowiedział, czy takie ustalenie skutkowało ewentualną zmianą dotychczasowego zasięgu własności, czyli że skutek był identyczny jak przy rozgraniczeniu. Pewnie tak...


Ad. 3). Ustalenie granic działek ewidencyjnych, jak sama nazwa wskazuje, to nie to samo co ustalenie granic nieruchomości. I chyba nie chodzi o to, że tu użyto określenia "działek ewidencyjnych", a tu "nieruchomości". Tryb z rozporządzenie przede wszystkim nie ma takiekiego skutku jak z ustawy, bo NIE ZMIENIA zasięgu własności. Czyli takie ustalenie "na niby"... Co tu dużo mówić - bardzo przydatna "proteza"... Jedynym pozytywem w tym trybie jest to, że faktycznie pozwala zastąpić procedurę rozgraniczenia. Czyli "z braku laku i kit dobry"...

Warto odnotować w tym trybie to, że jego zakres znaczeniowy (chyba) sprowadza się WYŁĄCZNIE do zgodnego oświadczenia (a nie żadne tam wznawianie znaków itd., jak w procedurze rozgraniczenia). Zresztą warto przywołać ten przepis:
Cytuj
2. Ustalenia przebiegu granic na gruncie dokonuje wykonawca w oparciu o złożone do protokołu granicznego zgodne oświadczenia woli osób, które stawiły się w określonym w zawiadomieniu miejscu i terminie.
Teraz dopiero zwróciłem uwagę, że w rozporządzeniu użyto takiego (pogrubionego przeze mnie) określenia: woli osób... Nie stron, a osób... No i to wtrącone słowo "woli"... Przy rozgraniczeniu mowa jest o "oświadczeniu stron" (a nie woli stron)... Nie chcę tego analizować, ale nie zdziwiłbym się, że krąg osób wzywanych przy rozgraniczeniu nie jest tożsamy z kręgiem osób zawiadamianych w celu ustalenia granic działek ewidencyjnych...


Ad. 4). Ustalenie granic działek ewidencyjnych, ale stosowana wyłacznie (jak rozumiem) w przypadku kompleksowej modernizacji ewidencji gruntów. Czyli dla naszych potrzeb - nieprzydatne.

I to by było na tyle... :) Proszę mnie poprawić, jeżeli coś źle zrozumiałem (i napisałem)...

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline Jarek Thor

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2191
Re: Wznowienie znaków granicznych - które dokumenty ważniejs
« Odpowiedź #4 dnia: 7 Maja 2011, 21:47 »
Adam...zmieniłem temat  :D ...ale możemy o tym pogadać  ;)

Offline Jarek Thor

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2191
Re: Wznowienie znaków granicznych - które dokumenty ważniejs
« Odpowiedź #5 dnia: 8 Maja 2011, 13:58 »
Zwróćcie uwagę, że ustalenie granic (niezależnie gdzie jest o nim mowa) zawsze wynika z ustawy Prawo geodezyjne. I zawsze jest to czynność wykonywana na gruncie w obecności zawiadomionych/wezwanych stron/osób. Dla mnie osobiście nie ma znaczenia, czy ustalam granicę w trybie EGiB czy tez w trybie rozgraniczenia. Zakładając (to co często robię), że granica jest jedna, nie można podchodzić do ustalenia granic inaczej. Oczywiście formalnie rzecz biorąc, ustalona granica w czasie rozgraniczenia ma większą rangę niż ta, ustalana w czasie podziału, w oparciu o par.38. Ale dla właścicieli działek nie powinno to mieć żadnego znaczenia. I muszę przyznać, że nie potrafię się pogodzić z teorią, że ustalanie granic nieruchomości to coś innego niż ustalanie granic działek ewidencyjnych. W odniesieniu do zapisów prawa (decyzji pisanej w pierwszym przypadku), jest o tyle inaczej, że urzędnik "wsadza swoje palce" w masze czynności na gruncie. Ale co to zmienia w odniesieniu do tego, co my ustalimy na gruncie? Najczęściej nic. A dla właścicieli działek nasza praca związana z ustaleniem granic i wkopaniem kamieni granicznych (niezależnie od trybu) tworzy jakiś fakt na gruncie i czyni te ustalone granice granicami dla nich obowiązującymi. Pamiętajmy, że w każdym przypadku niezależnie od tego w jakim trybie wkopiemy kamień graniczny, stronom przysługuje prawo do rozgraniczenia. I nawet jedno rozgraniczenie nie musi być ostateczne i wieczne. Jednak pamiętajmy też, że zmiany w przebiegu ustalanych przez nas granic (niezależnie od trybu) są wielką rzadkością. Ja nie znam przypadku, żebym odszukał/wznawiał/wyznaczał/ustalał jakikolwiek punkt/znak, i żeby kiedyś ktoś to podważył lub miał wątpliwości do uznawania tych znaków za wiarygodne. Choć oczywiście może się to wydarzyć. Ale takie zdarzenie najczęściej mają miejsca w dwóch przypadkach. Albo geodeta/poprzednik dokonujący jakichś pomiarów związanych z granicami coś skopał (jest sprzeczność w dokumentach ze stanem na gruncie), albo jest spór między sąsiadami. Ale z mojego doświadczenia wynika, że spory są najczęściej w ogóle nie związane z przebiegiem granic. Wynikają z innych prywatnych porachunków i czasami przenosi się to na przebieg granic. Sumując tą wypowiedź wydaje mi się, że jeżeli do każdego ustalenia granic będziemy podchodzić w taki sposób jak przy rozgraniczeniu, praktycznie każdy z właścicieli uzna taką granicę za obowiązującą. Zdecydowanie wolę to słowo, niż granica prawnie obowiązująca. Wydaje mi się, że słowa zawarte w cytacie Leszka odczytujesz Adamie ze zbyt wielkim uproszczeniem. Władanie/użytkowanie na gruncie ma spore znaczenie przy ustalaniu granic, ale nie może być jedynym dowodem w sprawie. No i nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że rozgraniczenie może zmieniać zasięg własności a ustalenie granic w trybie EGiB nie może. Tak jak napisałem wcześniej, dla mnie nie ma znaczenia tryb ustalania granic. Bo ustalanie ich powinno zawsze wyglądać tak samo. Granica przecież jest jedna  :D
pozdrawiam
ps.
Przywróciłem stary temat wątku, bo tak jak pisał Jacek, dla mnie w pojęciu ustalenie granic zawarte są wszystkie możliwe czynności. Czyli odszukanie/wznowienie/wyznaczenie i ustalenie przebiegu granicy. I w odróżnieniu do innych zdań pozostanę przy swoim, bo wynika to wprost z zapisów prawa  ;) . Wszystkie te czynności wynikają z Prawa geodezyjnego i opisu ich w części, dotyczącej rozgraniczeń.

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2831
Re: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« Odpowiedź #6 dnia: 8 Maja 2011, 15:00 »
No to się narobiło... :)

Ale trudno... W końcu po to jest Forum, aby do "bólu" dyskutować... Bo tylko poprzez "ścieranie się" naszych opinii i poglądów coś konstruktywnego może z tych naszych dyskusji wynikać...

Jakby tu zacząć... Zacznę więc od początku... :)

Bez wnikania w szczegóły przyjmijmy, że ustawa ma większą rangę niż rozporządzenia. W rozporządzeniach jedynie "doszczególawia" się kwestie ustawowe... Tu jesteśmy pewnie zgodni...

Oznacza to, że JEDNYM i JEDYNYM legalnym trybem ustalenia granic nieruchomości jest tryb określony w art.29 ustawy PGiK, a więc dokonywany w trybie rozgraniczenia. Ustalenie granic w rozgraniczeniu sprowadza się w zasadzie do dwóch przypadków:

1. granica jest "taka i taka", bo to w sposób oczywisty wynika (i dotąd wynikało) z dokumentów/dowodów, i nie nie ma możliwości, aby ją zmienić;
2. granica jest "taka i taka", bo tak wskazały ją stony (strona), a wskazać je mogły - bo nie było podstaw do jej określenia jak w pkt. 1.

a jak się komuś nie podaoba, to proszę bardzo -> niech zajmie się tym sąd. A sąd:

1. granica jest "taka i taka", bo to w sposób oczywisty wynika (i dotąd wynikało) z dokumentów/dowodów, i nie nie ma możliwości, aby ją zmienić;
2. granica jest "taka i taka", bo tak orzekł to Sąd, a mógł to zrobić - bo nie było podstaw do jej określenia jak w pkt. 1.

Finito.

Źle powiedziałem... Bo tryb ustalenia granic nieruchomości (administracyjny), opisany w art.29 ustawy PGiK, jest weryfikowany przez sąd powszechny (faza sądowa), w oparciu o przepisy Kodeksu Cywilnego... I tak ustalone granice są dla stron WIĄŻĄCE. W szczególności, gdy granice nie zostały ustalone na podstawie dokumentów/dowodów, to mogło dojść do legalnej ZMIANY GRANICY skutkującej ZMIANĄ dotychczasowego zasięgu własności.


Pozostałe tryby ustalania granic (w szczególności tryb z par.37-39 rozporządzenia w sprawie egib) to "zamienniki" (czyli tańsze i gorsze), które nie przynoszą takich skutków...

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline leslav

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 24
Re: Ustalenie granic - które dokumenty ważniejsze?
« Odpowiedź #7 dnia: 28 Marca 2012, 19:25 »
Przy rozgraniczeniu pozostaje jeszcze UGODA