Kontakt

Polskie Towarzystwo Geodezyjne
Prezes Zarządu PTG:
Dorota PAWŁOWSKA-BASZAK
Adres do korespondencji:
ul. Władysława Łokietka 18
59-220  LEGNICA


Zarząd PTG:
E-mail: zarzad@ptg-org.pl

Komisja Rewizyjna PTG:
E-mail: komisja.rewizyjna@ptg-org.pl

Sąd Koleżeński PTG:
E-mail: sad.kolezenski@ptg-org.pl


NIP: 637-215-37-14
REGON: 121032220
KRS: 0000333653

Numer konta:
mBank
74 1140 2004 0000 310279 379255

Członkostwo w PTG

Instytucje geodezyjne







Autor: Adam Wójcik Wątek: Bez "Wykazu synchronizacyjnego" jak bez ręki?  (Przeczytany 3360 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2831
Bez "Wykazu synchronizacyjnego" jak bez ręki?
« dnia: 22 Marca 2011, 05:53 »
Witam.

Skoro już sprawdziliśmy, ze Forum bezproblemowo działa pod względem technicznym, to czas go wypróbowoć pod względem merytorycznym... :)

A więc tak:

Pan X zakupił (aktem noratialnym) w latach 50-tych nieruchomość - dz. 88 - o powierzchi ok. 1 ha (50m szerokości i 200. długą). Działka nr 88 powstała w wyniku przeprowadzonej w 1932 roku procedury scaleniowej. Rzeczony Akt Notarialny został dołączony do prowadzonego Zbioru Dokumentów. Niestety nie zachowała się jakakolwiek mapa ze scaleń, która opisywałaby gdzie konktretnie położona jest ta nieruchomość... Wg Pana X działka nr 88 to obecnie działka o nowym numerze 639 i pow. 0,40 ha.

Zakładając że Pan X ma rację, rozbieżność powierzchni można racjonalnie wytłumaczyć jedynie tym, że w latach 70-tych - w ramach uwłaszczeń - samoistni posiadacze sąsiadujący z tą nieruchomością z mocy prawa nabyli własność pasów gruntu - z lewej i prawej strony po ok. 0,30ha każdy - tak że po uwłaszczeniach powstała działka "środkowa" nr 639 o pow. 0,40ha. Na działki sąsiadujące tj. 638 i 640 samoistnym posiadaczom wydano Akty własności Ziemi.

I ból się zrobił... No bo Pan X - z uwagi na to, że posiadał tytuł prawny do swojej nieruchomości - nie podlegał uwłaszczeniom,  więc nie nadano mu odrębnego Aktu Własności Ziemi. Ba... On tę swoją dotychczasową własność (w części) utracił... Z mocy prawa część jego nieruchomości nabyli rolnicy, którzy wykazali samoistne posiadanie na dzień wejścia w życie ustawy uwłaszczeniowej.

I teraz pytanie: co w tej sytuacji ma zrobić Pan X, aby "wyprostować" sprawę i założyć księgę wieczystą? Czy właściwą procedurą jest "uzgodnienie treści ksiąg wieczystych"? A może powinien wnieść do Sądu o wszczęcie jakejś innej procedury? Z uwagi na to, że brak jest jakichkolwiek map, które pozwoliłyby jednoznacznie stwierdzić, że mowa jest o tej samej nieruchomości, trudno sporządzić wykaz synchronizacyjny i opisać rozbieżność powierzchni (aktualny wypis z ewidencji dotyczy działki nr 639 o pow. 0,40ha, podczas gdy z aktu notarialnego wynika, że nabył działkę nr 88 o pow. 1 ha)... Czy sąd może opierać się wyłącznie na zeznaniach świadków, którzy potwierdzą że chodzi o tę samą nieruchomość?

W omawianej sytuacji trudno też zastosować (jako zastępczą) procedurę zasiedzenia... No bo przecież nie mozna zasiadywać nieruchomości, której jest się właścicielem...

Macie jakieś doświadczenia i "recepty" w takich sytuacjach?

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline elipse

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 1151
  • Nie wystarczy się myć, czasami trzeba zmienić wodę
Re: Bez "Wykazu synchronizacyjnego" jak bez ręki?
« Odpowiedź #1 dnia: 22 Marca 2011, 15:13 »
jedno co pewne to zarobisz na tym..... ;)
pozdrawiam

Offline Jarek Thor

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2191
Re: Bez "Wykazu synchronizacyjnego" jak bez ręki?
« Odpowiedź #2 dnia: 9 Kwietnia 2011, 22:00 »
cześć Adam.
Nie odnosiłem sie do Twojego wątku, przez brak czasu. Ale sprawa wygląda na dość ciekawą. Przede wszystkim dlatego, że opisywana osoba zakupiła hektar gruntu, po przeprowadzeniu scalenia. I ma na to akt notarialny. Wydaje mi się, że  wykaz synchronizacyjny, nie ma żadnego związku z ta sprawą. No i że do założenia księgi wieczystej, nie wystarczą same dane ewidencyjne. Mam na myśli te dane, które stwierdzają, że ten właściciel ma teraz działkę 639 o pow. 0,4 ha. Scalenia mają najczęściej to do siebie, że działki które powstają w ich wyniku, mają dość wiarygodną powierzchnię. I bardzo jestem ciekaw, skąd na dziś wzięła się w ewidencji powierzchnia 0,4 ha. Wiedza na ten temat sporo by wniosła. Czy nie jest przypadkiem tak, że o jest jakiś błąd w prowadzeniu ewidencji? Piszesz, że sąsiedzi nabyli własność uwłaszczając się i nabywając własność poprzez AWZ. Ogólnie wiadomym jest, że akty własności ziemi nie były wydawane z poprzedzeniem jakichkolwiek pomiarów. Więc wydaje mi się, że scalenie i powierzchnia z niego wynikająca jest ponad powierzchnią z uwłaszczeń. A niby z czego ma wynikać, że powierzchnia w tych AWZ'tach jest wiarygodna i precyzyjna? Nie ma map ani innych dokumentów na scalenie, a niby są jakieś dokumenty na określenie zasięgu własności wg tych aktów własności? Są jakieś dokumenty stwierdzające jednoznacznie, że powierzchnie sąsiednich działek sa wiarygodne? Wydaje mi się, że jedyną skuteczną drogą jest w tej sytuacji rozgraniczenie, i w oparciu o ustalenie granic i ich pomiar, obliczenie powierzchni działki 639. Jedynie wtedy da sie stwierdzić, jaką powierzchnię ma we władaniu zainteresowany właściciel. I w oparciu o nowy, wiarygodny pomiar, można by sprawdzić co jest grane i wnioskować o załozenie KW, jeśli jej nie ma do tej pory.
pozdrawiam

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2831
Re: Bez "Wykazu synchronizacyjnego" jak bez ręki?
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Kwietnia 2011, 14:39 »
Dzięki Jarku za Twoją opinię w sprawie...

A doprecyzowując sprawę i odpowiadając na Twoje pytania, to:

1. Ból polega na tym, że Pan X ma akt notarialny na działkę o innym numerze i innej powierzchni, niż w wypisie z egib. To typowy przypadek konieczności wykonania wykazu synchronizacyjnego w przypadku podziału nieruchomości, gdzie zarówno oznaczenie nieruchomości (nr działki) jak i jej powierzchnia wynikająca z dokumentu określającego tytuł prawny (właściciela) są rozbieżne z tymi danymi ujawnionymi w egib.

2. Do założenia KW ("u nas") sąd wieczystoksięgowy oprócz wypisu z egib wymaga także dokumentu stwierdzającego tytuł prawny do tej nieruchomości. I "odbił" się Pan X (nie założył księgi), bo sąd stwierdził, że dokumenty te winny być ze sobą spójne. A nie są...

3. Ciekawa sprawa z tym scaleniem i uwłaszczeniem... To tak, jakby wykazywać wyższość Świąt Wielkiej Nocy ze Świętami Bożego Narodzenia... Ale nie... Tu sprawa jest precyzyjnie jednoznaczna... Bo przecież ewidentnie i bezdyskusyjnie "szlag trafił" dane ze scaleń z 1932r. wskutek takiego zdarzenia prawnego jak uwłaszczenie z lat 70-tych (z mocy prawa, w granicach udokumentowanego samoistnego posiadania gruntów rolniczych). Podobnie na naszym terenie ma miejsce sytuacja odwrotna: scalenia z lat 80-tych (na pewnych obszarach) "skasowały" w sposób ostateczny i jednoznaczny przebieg granic udokumentowany dla potrzeb uwłaszczeniowych z roku 1971. Zdarzenia takie moim zdaniem w sposób odpowiedzialny i właściwy odpowiadają na odwieczne pytanie: czy wcześniej było jajko, czy kura... A to ma decydujące znaczenie przy dokonywaniu oceny przydatności dostępnych dokumentów, określających obowiązującą granicę (tutaj można śmiało mówić o granicy określonej wg stanu prawnego, bo wynikającą albo ze scalenia, albo z uwłaszczenia).

4. Powierzchnia w AWZ nie jest ani wiarygodna, ani precyzyjna, bo określona została z dokładnością do ara. I jakakolwiek obecnie wykonywana praca geodezyjna wykaże zupełnie inną powierzchnię chociażby z tej przyczyny, że obecnie ma być określana z dokładnością do 1 m.kw. Powiem tak: powierzchnia z AWZ tak właściwie nic nie znaczy... Podobnie jak powierzchnia wykazana w obecnych KW. Bo ani ta, ani ta nie jest objęta rękojmią wiarygodności (Działu I) ksiąg wieczystych (podobnie jak inne elementy oznaczenia nieruchomości, w tym i przebieg granic). Jesto jakaś tam zmienna, która winna być korygowana (i spójna) z danymi wykazanymi w egib.

5. AWZ-ty w żaden sposób nie dotyczyły określania zasięgu własności (granic). AWZ-ty nadawały z mocy prawa własność. A zasięg tej własności określał nie AWZ (i wykazana tam lepiej czy gorzej powierzchnia), a faktyczny stan samoistnego posiadania w dniu wejścia w życie ustawy uwłaszczeniowej. Teraz przerabiamy właśnie przypadek, w którym na mapie ewidencyjnej wykazano całkowicie inny przebieg granic niż stan posiadania z 1971r...


Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...