*

Członkostwo w PTG

Instytucje geodezyjne







W poszukiwaniu dialogu

W związku z udzieloną odpowiedzią Głównego Geodety Kraju na list otwarty Prezesa Zarządu PTG poniżej zamieszczamy komentarz Radosława SMYKA, Członka Zarządu Polskiego Towarzystwa Geodezyjnego.

"Dawno już nie działo się w geodezji tyle, co w ostatnim roku. My, członkowie PTG, odczuwamy to szczególnie, bo jest to dla nas rok intensywnych prac w obszarze zagadnień, które legły u podstaw powołania stowarzyszenia. Działania w kierunku poprawy sytuacji zawodowej geodetów i w celu powołania samorządu zawodowego,  to dwa najogólniej zdefiniowane cele naszej aktywności.

Dla stowarzyszenia takiego jak nasze, jedyna realna możliwość wpływania na te sprawy polega na pośredniczeniu pomiędzy tą częścią środowiska, tą częścią społeczeństwa, której dotyczą sprawy geodezji a władzą wyposażoną w formalne prawo decydowania o rozwiązaniach prawnych i sposobach ich realizacji. Komunikacja społeczna, jako jedna z metod sprawowania władzy przez naród, ma w przypadku geodezji bardzo ułomną postać. W porównaniu z innymi zawodami nie mamy możliwości artykułowania swojego stanowiska przez samorząd zawodowy albo związki zawodowe, dwie formy reprezentacji społecznej dające prawnie zapewniony , realny, wpływ na działanie organów władzy administracyjnej. Pozostają jedynie działania stowarzyszeń, mające dużo mniejsza rangę formalną, łatwe do zlekceważenia i pominięcia przez władzę. To z kolei rodzi pokusę działań radykalnych  z drugiej strony. Skutkiem takiej samo nakręcającej się spirali niechęci jest radykalizacja relacji między partnerami społecznymi, zerwanie dialogu i prędzej czy później powstanie sytuacji kryzysowej.

Niezależnie od oceny samych działań władz, jakości stanowionego prawa i praktyki jego realizowania, sam dialog, jego forma i skuteczność powinny być przedmiotem odrębnej troski. Tym bardziej, że jego jakość, na linii PTG i władza państwowa, spada moim zdaniem alarmująco.

Odpowiedzialność za kształt komunikacji społecznej leży oczywiście po obu stronach dialogu. Na pewno nie jest dobrą praktyką poprawianie go przez szukanie winy u partnera. Natomiast z pewnością trzeba dążyć do tego, żeby być właściwie rozumianym i żeby rozumieć wypowiedzi partnera zgodnie z jego wolą. Bez tego nie uda się żadna merytoryczna dyskusja. Na jakość komunikacji ma więc zły wpływ wysyłanie sprzecznych komunikatów. Warto o tym mówić i pisać, bo daje się wtedy szansę na realny dialog i porozumienie.
Czego nie możemy zrozumieć i co stanowi przeszkodę w dialogu? Przede wszystkim stosowanie różnych standardów przy formułowaniu własnych sądów i ocenie naszych wypowiedzi. W piśmie z 2 października GGK, sugeruje, że brak zgody na naruszanie konstytucyjnych praw obywatelskich geodetów przez przepisy szczegółowe to krytyka obecnego systemu społeczno-politycznego i nie będzie się wypowiadał na ten temat. Natomiast w dalszej części pisma w dużej mierze sięga do argumentów natury ustrojowo-politycznej próbując udowodnić słuszność swoich tez. A potem ponownie przedstawia swoją dezaprobatę do rzekomego używania argumentów „wielkiej polityki” przez PTG. No i okazuje się, że przykładowo restrykcje wobec geodetów można usprawiedliwić racją stanu, bezpieczeństwem państwa, koniecznością zapewnienia praw obywatelskich właścicieli nieruchomości, wszystkimi tymi zasadami wynikającymi wprost z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej na straży której powinna stać władza, w tym GGK. Natomiast prawa obywatelskie geodetów, prawa do właściwego traktowania ich przez administrację, prawo do uwzględniania ich interesów przy tworzeniu i nowelizowaniu przepisów spychane jest do kategorii rozgrywek personalno-politycznych, którymi GGK nie ma kompetencji by się zajmować i nie chce się zajmować. W tym kontekście odmowę dyskusji o problemach godetów, odbieranie nam moralnego prawa do sięgania po argumenty na tym poziomie odbieramy jak odmowę równoprawnego traktowania nas w dyskusji.

Wybiórcze traktowanie przepisów przez geodetów  jest, w dyskusji publicznej, częstym argumentem używanym przez stronę rządową. Niewątpliwie wskazywanie na błędy w argumentacji wynikające z takiego podejścia jest cenne i dla samej dyskusji, i ogólnie dla wiedzy dyskutujących. Zawsze pochylamy się nad taką argumentacją i jesteśmy gotowi na zmianę swoich tez w przypadku jej słuszności. Ale oczekujemy też tego samego po drugiej stronie. Zarówno w przypadku sięgania przez nas po argumenty o charakterze konstytucyjnym, jak i w ogóle, w przypadku analizowania naszych stanowisk w konkretnych sprawach.

W tym kontekście niezrozumiałe jest lansowanie tezy, że PTG domagało się wprowadzenia pełnej odpowiedzialności geodetów za wykonywane prace i pomijanie faktu, że naszym zdaniem jest to możliwe tylko i wyłącznie w przypadku odzyskania przez nich pełnej kontroli, prawnej i merytorycznej, nad swoją działalnością. Wybiórcze traktowanie naszych wypowiedzi jest może wygodne z punktu widzenia atrakcyjności własnych tekstów, ale prowadzi w perspektywie do utraty zaufania co do intencji autora komentarza. A niespójność intencji z deklaracjami to też dowód na degradację dialogu.

Ale żeby było jasne. Nie stawiam tu żadnych zarzutów personalnych. Ten komentarz to próba analizy samego procesu dialogu a podawane przykłady są materiałem do jego oceny i próby poszukiwania poprawy.

Doświadczenia ostatnich miesięcy pokazują, że dla dialogu ważna jest nie tylko forma wypowiedzi, ale też sposób kontaktowania się partnerów. Zgadzam się z GGK, że zeszłoroczne, bezpośrednie, spotkanie było bardzo owocne i satysfakcjonujące. Zapewne było ze strony PTG błędem, że nie dążyliśmy wystarczająco konsekwentnie do powtórzenia takiej formy spotkania w krytycznych dla naszej branży momentach w okresie późniejszym. Okazuje się, że same pisma, z najbardziej nawet przemyślanymi wystąpieniami, nie wystarczą dla zapewnienia wzajemnego zrozumienia stanowisk i otwarcia się na argumenty drugiej strony. Sądziliśmy, że forma pisemna będzie dla GGK wygodniejsza i mniej absorbująca. Z tego powodu nie wykorzystywaliśmy do kontaktów, wizyt naszych przedstawicieli na posiedzeniach Zespołu do spraw samorządu. Po pierwsze nie chcieliśmy nadużywać gościnności, GGK, wykraczając poza ramy uzgodnionego dla tych wizyt celu i po drugie mając świadomość ważności zadań, którymi zajmuje się GGK i jego współpracownicy nie chcieliśmy zajmować ich cennego czasu. Szczególnie cennego i deficytowego w okresie przygotowywania nowelizacji ustawy prawo geodezyjne i kartograficzne, o czy przekonywał nas właśnie GGK argumentując brak możliwości wydelegowania swojego przedstawiciela na wiosnę tego roku, na nasze Walne Zebranie.
Obecne stanowisko wobec tych spraw wyrażone przez GGK w piśmie z 2 października stanowi, więc dla nas cenną lekcję, co do własnych poczynań.

Dlatego właśnie niezrozumiały jest dla nas brak zgody na obecność, na Zjeździe PTG w Księżych Młynach, Pana Mirosław Puzio – ŚWING. Podnoszony przez nas fakt pełnienia przez niego funkcji przewodniczącego Zespołu ds. nowelizacji rozporządzenia o standardach nie stanowił w żadnym razie zobowiązania do uwzględniania efektów naszych rozmów w pracach tego zespołu. Taka wizyta miałaby dla nas walor edukacyjny, a dla administracji geodezyjnej dostarczyłaby zapewne wiarygodnych informacji na temat komentarzy i uwag części środowiska wobec prowadzonych prac.  Tym bardziej, że z racji stanowiska ŚWING, współpraca z Panem Mirosławem Puzio nie ma charakteru incydentalnego, ma swoją kilkuletnią tradycję i prowadzi do polepszenia relacji pomiędzy geodetami wykonawcami a administracją geodezyjną. I to, pomimo częstych polemik i ujawniania rozbieżnych stanowisk czy interesów.

Mam nadzieję, że ten rozdźwięk pomiędzy deklaracjami dotyczącymi współpracy a praktyką, nie wynika ze świadomej intencji a jest raczej wynikiem niezrozumienia stanowisk.

Deklarujemy otwartość zarówno, co do treści, jak i co do formy dyskusji. Ale wyrażamy głębokie zaniepokojenie jej obecnym stanem. Naszym zdaniem zaniedbania w tym zakresie doprowadziły do eskalacji form komunikowania się środowiska z administracją centralną. Przyjmując uwagi krytyczne będziemy poszukiwać dróg do jej poprawy. Ale chcemy uświadomić, że nowe, budzące obawy, formy wyrażania swoich racji przez środowisko pojawiły się między innymi jako skutek braku dbałości o jakość tych dotychczasowych.

Obecnie, próba przypisywania PTG w nieoficjalnych rozmowach i wypowiedziach, organizacji Pikiety pod Sejmem czy powołania Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego Geodetów oraz akcji zbierania podpisów pod jego postulatami będzie kontynuowaniem tego braku staranności i rzetelności w przedmiocie dialogu. Bo chociaż wśród organizatorów i protestujących są członkowie PTG to znajdują się tam też członkowie innych stowarzyszeń takich jak GIG, SGP, pracownicy administracji geodezyjnej i wiele innych osób. Pomijanie tego faktu to fałszowanie rzeczywistości a na fałszywych założeniach nic wartościowego nie da się zbudować.

W demokratycznym państwie prawa, jakim jest Polska nie ma alternatywy dla dialogu społecznego. Jako uczestnik tego dialogu czujemy na sobie odpowiedzialność za jego jakość i dlatego akceptujemy fakt krytyki jakiej jesteśmy poddawani, i będziemy z niej wyciągać wnioski. Ale z tego samego powodu będziemy domagać się prawa do równoprawnego traktowania, szczerości intencji i konsekwencji w przedstawianej argumentacji ".



Radosław SMYK
Członek Zarządu
Polskiego Towarzystwa Geodezyjnego

Artykuły w « Informacje ogólne »

Komentarze *