Kontakt

Polskie Towarzystwo Geodezyjne
Prezes Zarządu PTG:
Dorota PAWŁOWSKA-BASZAK
Adres do korespondencji:
ul. Władysława Łokietka 18
59-220  LEGNICA


Zarząd PTG:
E-mail: zarzad@ptg-org.pl

Komisja Rewizyjna PTG:
E-mail: komisja.rewizyjna@ptg-org.pl

Sąd Koleżeński PTG:
E-mail: sad.kolezenski@ptg-org.pl


NIP: 637-215-37-14
REGON: 121032220
KRS: 0000333653

Numer konta:
mBank
74 1140 2004 0000 310279 379255

Członkostwo w PTG

Instytucje geodezyjne







Autor: INKA7500 Wątek: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie  (Przeczytany 14755 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline INKA7500

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« dnia: 28 Września 2012, 19:07 »
Mam prośbę o pomoc. Moja sprawa o rozgraniczenie nieruchomości jest w sądzie.
Mój geodeta przed postępowaniem sądowym wyznaczył granicę moje działki. Okazało się, że granica z sąsiadem od wschodu (od prawej strony) przesunęła się ok. 6 metrów (tj. wykroczyła ok. 6 m poza miedzę, która jest w terenie).
Sąsiad ten wziął geodetę, który w postępowaniu rozgraniczeniowym wyznaczył po swojemu granicę. Jemu wyszło, że granica "idzie" miedzą.
Z kolei biegłemu sądowemu w postępowaniu sądowym wyszło, że granica między naszymi działkami idzie po moim ogrodzeniu (czyli że nawet nie mam ani kawałka miedzy). Tym sposobem zniknęło z powierzchni mojej nieruchomości ok. aż 1400 m.kw.
Ktoś mi powiedział, że problem w tym że geodeta sądowy mierzył działkę od wschodu (od prawej strony licząc od mojej działki) a mój geodeta od zachodniego mojego sąsiada (od lewej strony). Kiedyś pomiary były niedokładne i musi komuś zniknąć powierzchnia. Ale dlaczego mi tylko ma zniknąć powierzchnia a nie mojemu sąsiadowi.
Nie wiem co robić, czy wnosić o drugiego biegłego sądowego.
Pomóżcie proszę, sprawa pilna.

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2831
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #1 dnia: 29 Września 2012, 15:13 »
Moim zdaniem Inka granica nieruchomości, zwłaszcza w postępowaniu rozgraniczeniowym, nie może ot tak sobie "latać" 6 metrów w lewo, lub w prawo...

Skoro sprawa (o rozgraniczenie nieruchomości) ma obecnie miejsce w sądzie, to zapewne musiała być faza administracyjna tego postępowania. Jakie były ustalenia tego postępowania, prowadzonego przez wójta (abo burmistrza lub prezydenta miasta, jeżeli sprawa dotyczy obszarów miejskich)?

Istotnym elementem w sprawie są - tak naprawdę - dwie kwestie:

1. czy istnieją wystarczające i wiarygodne dane (dokumenty albo inne dowody), które w sposób jednoznaczny określają przebieg granic? Jeżeli tak, to przebieg granicy wynika właśnie z tych dokumentów, no chtyba że

2. Czy nie ma aby miejsca sytuacja, że dochodzi do faktycznego zasiedzenia? Jeżeli bowiem sąsiad przez conajmniej 30 lat użytkował pas przygraniczny, to nabył z mocy praw własność tego gruntu. Bez znaczenia pozostają wówczas dokumenty, które niby miałyby wyznaczać przebieg granic. Sąd przyzna własność spornego terenu sąsiadowi, bo to on przez wymagany prawem okres obrabiał ten grunt, traktując go "jako swój".

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline INKA7500

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #2 dnia: 29 Września 2012, 20:14 »
Dziękuję za odpowiedź.
W tej sprawie jest trzech geodetów a każdy wymierzył co innego. Sama się dziwię, że trzech specjalistów a każdy podał inną granicę - jak to może być ?
Była faza administracyjna. Teren jest wiejski, częściowo leśny. W postępowaniu administracyjnym sąsiad wziął geodetę z rodziny swojej i my mu nie ufamy. Biegły geodeta stwierdził błędy w jego pomiarach chyba.
ad 1. wydaje się, że istnieją dokumenty, które pozwoliły biegłemu geodecie określić  przebieg granic- m.in. wiem, że biegły uwzględnił m.in. starą mapę ewidencyjną (takie zdjęcia lotnicze z narysowanymi granicami działek). Problem w tym, że nam się nie podoba iż biegły robił pomiary od wschodu, a nie od naszego zachodniego sąsiada, z którym mamy granicę od lat ustaloną wspólnie i zgodnie. Nasz sąsiad od wschodu z którym mamy spór teraz nie ma ze swoim wschodnim sąsiadem ustalonej wspólnie i zgodnie granicy, tylko też są w sporze w sądzie.

2. Może rzeczywiście dochodzi do faktycznego zasiedzenia, pytanie czy można zasiedzieć teren leśny też, bo teren jest w małej części leśny ? Z kolei jeżeli chodzi o pole sąsiada (teren nieleśny) przy granicy z nami - to sąsiad uprawiał go wiele lat ale od 10 lat nie jest uprawia go (leży odłogiem).
Kwestia istotna jest również że między naszymi nieruchomościami była szeroka miedza, taka właściwie droga polna, którą używaliśmy i sąsiad i my. A drogi chyba nie można zasiedzieć ?

Pozdrowienia, Inka

Offline pandrzej

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 414
  • Płeć: Mężczyzna
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Września 2012, 20:55 »
Wprawdzie nauka zna takie przypadki, że mierząc z jednej strony uzyskujemy inne rezultaty, niż mierząc z drugiej - np od piątku do poniedziałku są trzy dni, a od poniedziałku do piątku pięć.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że geodezja to jest prosta nauka, my z założenia nie mamy tak zawiłych problemów. Dlatego nie powinno mieć absolutnie żadnego znaczenia, z której strony biegły geodeta mierzy, ze wszystkich stron powinno wyjść (prawie) to samo. Jeśli jednak wychodzą tak znaczne rozbieżności, to takowe należy zaznaczyć w dokumentach przekazywanych do sądu.

Offline INKA7500

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #4 dnia: 29 Września 2012, 22:24 »
Ale najbardziej dziwię się, że jeżeli przyjąć pomiary biegłego geodety, to mi znika 1400 m.kw. nieruchomości w stosunku do tego co mam w ewidencji gruntu. A sąsiadowi nie znika nic.

Offline RadosławSmyk

  • Sąd Koleżeński
  • ****
  • ****
  • Wiadomości: 1258
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #5 dnia: 30 Września 2012, 08:19 »
Nie licz na to, że tu na forum ktoś rozwiąże Twój problem. Nie dlatego, że nikt nie chce, ale dlatego, że tego się nie da na odległość, bez pomiarów w terenie, bez wglądu w dokumenty geodezyjne i dotyczące własności. Z Twojej relacji wynika że nie znasz się na geodezji i prawdopodobnie wielu spraw nie rozumiesz. Świadczy o tym między innymi stwierdzenie o "znikaniu" metrów kwadratowych, czy o mierzeniu przez kolejnych geodetów "po swojemu", że o pomiarze od wschodu czy zachodu nie wspomnę. Oczywiście masz prawo do wyjaśnienia w taki sposób żeby mógł to zrozumieć laik ale może to wyjaśnić jedynie osoba która zna dobrze temat i potrafi go przełożyć na prosty język. Trzeba było do tego celu wykorzystać biegłego bo taka dokładnie jest jego rola w postępowaniu sądowym. Za to właśnie płaciłaś lub będziesz płacić na wynagrodzenie dla niego.
Moja rada jest taka, skup się raczej na szukaniu fachowców obok siebie, takich którzy będą w stanie faktycznie  przeanalizować temat. Potrzebny Ci albo geodeta który wyjaśni Ci temat, albo (i) prawnik który poradzi konkretnie jakie zająć stanowisko w sprawie.
A co do konkretów, 1400 m kw. gruntu nie znika. Jeśli to był konkretny kawałek gruntu to jest w tym samym miejscu gdzie był. Natomiast jeśli to jest tylko liczba, którą ktoś kiedyś obliczył na podstawie, być może błędnego pomiaru, czy może jedynie błędnych założeń co do przebiegu granicy, to taka liczba zawsze może być skorygowana do wielkości odpowiadającej rzeczywistej powierzchni konkretnego kawałka ziemi.
I żaden sąd nie przyzna gruntu jednego właściciela drugiemu tylko dlatego że u jednego z nich wystąpiła opisana sytuacja i "brakuje" mu rzeczywistej powierzchni nieruchomości by osiągnąć wielkość opisaną w dokumentach (oczywiście nie wiem czy tak jest akurat w Twoim przypadku, żeby była jasność).
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Desipere est juris gentium.

Offline INKA7500

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Re: Rozgraniczenie nieruchomości w sądzie
« Odpowiedź #6 dnia: 30 Września 2012, 20:14 »
Dzięki Wam wielkie za cenne uwagi, pozdrowienia