*

Autor: geokuba Wątek: Geodezja na prerii w Arizonie  (Przeczytany 736 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline geokuba

  • Komisja PTG
  • ****
  • Wiadomości: 227
  • Reputacja 13
  • Płeć: Mężczyzna
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 47.0.2526.80 Chrome 47.0.2526.80
Geodezja na prerii w Arizonie
« dnia: 25 Grudzień 2015, 10:51 »
Ot, taka ciekawostka geodezyjna, jak to jest z tą geodezją gdzie indziej:

    "Joe wstał, wyszedł w kompletnej ciszy, a potem wrócił z hukiem – wjechał do knajpy na motorze i na naszych oczach próbował rozjechać techników ze Stanowego Urzędu Geodezji. Ścigał ich dookoła baru tak długo, aż jedynym sposobem ratunku stała się ucieczka do służbowej furgonetki i odjazd. Joe „odprowadził” ich do granicy okręgu, a po drodze zdołał im jeszcze powybijać szyby za pomocą stalowego pręta.
    W wyniku tej gonitwy (którą stado zgodnie nazwało „słuszną interwencją”), Joe wprawdzie trafił na kilka miesięcy do aresztu, ale geodeci już nigdy nie wrócili. Całą zaplanowaną robotę w cudowny sposób udało im się wykonać wewnątrz –bez potrzeby łażenia ludziom po posesjach.
    To łażenie było wysoce irytujące i rodziło całą masę konfliktów w naszym preriowym stadzie. Otóż geodeci przyjechali po to, by za pomocą nowoczesnych urządzeń i technologii GPS „uściślić” granice działek. Mieszkańcy prerii nie lubią ścisku, a słowo „uściślać” kojarzy im się niedobrze – ze „ścisnąć”, „wycisnąć”, „zaciskać”… Kiedy słyszą o „uściślaniu”, zaczynają przełykać ślinę, jakby nagle poczuli pętlę na szyi lub obrożę, lub twardy urzędniczy kciuk przystawiony do grdyki. W ten sposób rodzi się złość.
    Tamto konkretne „uściślanie geodezyjne” sprowadzało się do tego, że sąsiedzi, których od lat dzieliła granica w formie wspólnego płotu postawionego tu jeszcze przez ich pradziadków, dowiadywali się nagle, ze ich płot stoi o pół stopy za daleko – na terenie sąsiada… Tyle lat nikt o tym nie wiedział, a zatem nikomu to nie przeszkadzało, a teraz BABUUM!!!
 
    Czy taka ścisła wiedza kogoś wzbogaca?
    Czy przeliczenie wszystkiego na nowo przynosi państwu pożytek? Przecież powierzchni się nie rozmnoży, a zatem po „uściśleniu” wyjdzie na to samo, co było.
    Podatek gruntowy? Ile jeden obywatel dopłaci z powodu przesunięcia granicy, tyle drugiemu trzeba będzie zwrócić z odsetki, gdyż nadpłacił. Po „uściśleniu” pozostaną długi do rozliczenia miedzy sąsiadami i kupa roboty z przestawianiem płotu o… pół stopy.
Porządek musi być, powiadacie? Ale przecież BYŁ, zanim Urząd Geodezji zaczął tu wtryniać swój szpiczasty nos i GPS-y!
    Porządek musi być w papierach, powiadacie? Hmm… A po co? Czy porządek w papierach musi być dla samego porządku, czy też papiery są dla ludzi? A może chodziło o to, by trzech dodatkowych darmozjadów znalazło robotę w Urzędzie Geodezji, a potem jeździło sobie  w teren, odwiedzało cudze rancha, korzystało ze zwyczajowej gościnności, która każe przybyszowi na prerii dać nie tylko obiad, a także coś na drogę i jeszcze do domu, żeby zaraz po powrocie nie musiała gotować – może o to szło w tym „uściślaniu”, hę?!
   Cichy Joe załatwił tamtą sprawę koncertowo: BABUUM!!!"

Wojciech Cejrowski "Wyspa na prerii".

Offline janek

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 94
  • Reputacja 4
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Firefox 43.0 Firefox 43.0
Odp: Geodezja na prerii w Arizonie
« Odpowiedź #1 dnia: 25 Grudzień 2015, 12:32 »
Zazdroszczę Ci Kuba, że masz kogoś, kto tak celnie trafia z prezentami.
janek

Offline ecia

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 90
  • Reputacja 4
  • Płeć: Kobieta
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 47.0.2526.106 Chrome 47.0.2526.106
Odp: Geodezja na prerii w Arizonie
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Grudzień 2015, 09:14 »
Na stand up Cejrowski też to opowiadał ale ze szczegółami :)
Sama książka w porównaniu z poprzednimi wypada słabiej ale fajnie się ją czyta.