*

Kontakt

Polskie Towarzystwo Geodezyjne
Prezes Zarządu PTG:
Dorota PAWŁOWSKA-BASZAK
Adres do korespondencji:
ul. Władysława Łokietka 18
59-220  LEGNICA


Zarząd PTG:
E-mail: zarzad@ptg-org.pl

Komisja Rewizyjna PTG:
E-mail: komisja.rewizyjna@ptg-org.pl

Sąd Koleżeński PTG:
E-mail: sad.kolezenski@ptg-org.pl


NIP: 637-215-37-14
REGON: 121032220
KRS: 0000333653

Numer konta:
87 1140 2004 0000 3602 7749 1738

Członkostwo w PTG

Instytucje geodezyjne







Autor: Staszek Wątek: Dramat na komisji Sejmowej  (Przeczytany 6877 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MirekZ

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #15 dnia: 21 Grudzień 2017, 22:30 »
Zespół powołano w celu rozwiązania konkretnego problemu, lub kilku powiązanych z sobą ściśle zagadnień.
Owszem można się domagać, aby nas do dyskusji zaproszono i do tego pozwolono by nam narzucić tematy na które my chcemy jedynie dyskutować, bo uważamy je, zapewne słusznie, za istotne. Na przykład tematami szeroko pojętych kwestii własności chcielibyśmy się zająć i pofilozofować na ich temat.
Skończyłoby się to tym, że nikt by nas nie rozumiał, ilu ekspertów by tam było tyle byłoby opinii, a o celach dla których komisję powołano wszyscy by zapomnieli.
Taką krecią robotę byśmy wykonali. Wszyscy wiemy jak to się robi.

Chcecie trafić na tą komisję jako strona, która ma coś do powiedzenia, czy tylko po to aby wykonać krecią robotę?

Rozumiem, że na razie macie swoje przemyślenia głęboko ukryte, którymi dopiero się podzielicie gdy was zaproszą? A może przedtem mają wam materiały do dyskusji dostarczyć? A może też jakieś diety i wynagrodzenie wam przedtem zaproponować? Hotele zarezerwować?
No i koniecznie mają się zgodzić na dyskusję na tematy dla was wygodne?
Przecież to wy jesteście fachowcami a nie oni. Wy reprezentujecie zawód zaufania publicznego. Jak mogą bez Was dyskutować?

Tak się tego nie robi. Najpierw musicie mieć jakieś konkretne pomysły (w skali mikro) a potem domagać się, aby Wasz głos był uwzględniony.
Na tematy makro nikt z wami nie będzie chciał rozmawiać.
Nie sądzę, że pominięty byłby Wasz głos, gdyby był on konstruktywny.
Trzeba wykazać własną inicjatywę, a nie czekać na zaproszenie, bo ono nigdy nie przyjdzie.
Macie wiedzę, macie konkretne pomysły, na co czekacie?
No chyba, że nie macie własnych pomysłów, a jedynie co chcielibyście robić to nie zgadzać się z pomysłami innych osób?

Pozdrawiam




Offline eljotp

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 2390
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
    • http://wbgsc.pl
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #16 dnia: 22 Grudzień 2017, 06:59 »
No właśnie, Kolego Mirku, trudno powiedzieć po co powołano ten zespół parlamentarny. Zresztą sami zaproszenie fachowcy też tego nie wiedzieli. Natomiast jest faktem, że Ci właśnie fachowcy... to tak jak biegli, są lepsi i są gorsi a sąd jest od tego by
Cytuj
Jeżeli chodzi o postulat jakiejś weryfikalności prac geodezyjnych i kartograficznych przez biegłych sądowych to mamy problem z dziedziny etyki. Albo ten biegły sądowy rzeczywiście wykonuje według swej najlepszej wiary (wiedzy) umiejętności swoje funkcje. Albo nie. Jeżeli zakładamy, że nie wykonuje to jaki jest sens takiego biegłego w ogóle powoływać.
Ja mam zastrzeżenia do niektórych opinii zaproszonych gości na drugie posiedzenie, np. przewodniczący zapytał:
Cytuj
Czym jest granica prawna, bo to nie jest zdefiniowane.
I to co usłyszeliśmy w odpowiedzi mrozi całkowicie. Pada stwierdzenie, że granica prawna to taka, która ma pkty graniczne zastabilizowane znakami betonowymi lub kamiennymi. Aż ciśnie się złośliwość by zapytać, czy jeśli do stabilizacji użyto znaków ze sztucznego tworzywa to co? A jeśli pkty graniczne stanowią trwałe elementy zagospodarowania terenu np. naroża budynków itp.? Chodzi mi o to, że zaproszeni goście biegli w dziedzinie geodezji a może rozgraniczeń, swymi wypowiedziami wprowadzali przewodniczacego w błąd. Tak jak z tą tezą o granicy prawnej, która sugeruje a contrario, że mamy do czynienia również z granicami nieprawnymi. A to wszystko dlatego, że komuś się chyba nie chciało wyrażać pełnym zdaniem "granica wg. stanu prawnego"

Inny przykład
Cytuj
Nikt nie weryfikuje tego co biegły geodeta jednoosobowo zdecydował dlaczego daną dokumentację przyjął, czy też nie przyjął do ustalenia granicy. Nikt już nie weryfikuje poprawności wykorzystania przez biegłego sądowego materiałów udostępnionych z państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego.
...
Weryfikację sprowadza się do  sprawdzenia zgodności wykonanych pomiarów z przepisami odpowiednimi dotyczącymi sposobów wykonania tych pomiarów.

Nie będę tego komentował w tej chwili, stwierdzę jedynie, że w ten sposób utrwalono całkowicie mylne i zgoła fałszywe wyobrażenie o pracy biegłych w dziedzinie geodezji i kartografii. Dodam tylko to, że uczyniła to osoba, która w latach 2011 - 2016 pełniła funkcję dyrektora departament nadzoru, kontroli i organizacji służby geodezyjnej i kartograficznej w GUGiK-u. :no-waigif:
Pozdrawiam Leszek

"Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda, a jak powinien"


"Rząd nie ciąża
Da się usunąć"


Piotr Bukartyk

Offline Staszek

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 106
  • System:
  • Windows XP Windows XP
  • Przeglądarka:
  • Chrome 49.0.2623.112 Chrome 49.0.2623.112
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #17 dnia: 22 Grudzień 2017, 10:01 »
MirekZ. napisał:
Cytuj
Nigdy, przenigdy biegły też nie powinien wykonywać pracy typu rozgraniczenia czy podziały. Tak samo jak biegłego lekarza nie powinno się powoływać po to aby leczył, architekta aby zrobił projekt a budowlańca aby dokończył dom, bo wtedy dopiero inny biegły go wyceni.

To miał na  myśli ten pan Jankowski. Na to zwracał uwagę, że ta kwestia powinna być rozwiązana.

Myślę, że należy skończyć z tym, że biegli geodeci wykonują prace geodezyjne na rzecz sądów. Te prace powinni wykonywać zwykli polowi geodeci, a biegły sądowy powinien dopiero pojawić się gdy któraś ze stron będzie kwestionować wyniki prac. Czyli tylko będą wydawać opinię.

Będąc geodetą polowym bardzo, bardzo bym o takie rozwiązanie walczył.

Dzisiaj jest wiele sądów, którzy mają swoich "ulubionych" biegłych i tylko im zlecają pracę. Reszta, mimo że też są na listach może tylko o zleceniach pomarzyć. Czyżbyście tej patologii nie zauważyli? Do tego ci ulubieńcy to wcale nie najwartościowsze jednostki.

A jak sobie Pan to wyobraża? Jest sporna sprawa o zniesienie współwłasności ( już nie mówiąc o rozgraniczenie czy eksmisję z zajętego pasa gruntu),
a Sąd  w trakcie tej sprawy nakazuje stronom aby sobie wynajęły geodetę, który wykona odpowiednią pracę geodezyjną, a dopiero  po złożeniu wyników tej pracy do Sądu powoła biegłego do oceny tych materiałów?  Przecież taka sprawa nigdy by się nie zakończyła, bo jak skłócone strony by się "dogadały" co do wyboru geodety mającego wykonać  czynności na gruncie. To co pan pisze to absurd. 

A co do weryfikacji prac biegłych sądowych to jak biegły zmagam się z tym na co dzień, do tego stopnia, że gdy inspektor Starosty opoczyńskiego zakwestionował
w mojej pracy zleconej przez Sąd to że zmodyfikowałem współrzędne punktu granicznego bo te dotychczasowe były błędne, to mając w głowie przyrzeczenie złożone przed Sądem, że zleconą pracę wykonam z całą sumiennością i starannością odwołałem się do łódzkiego winga
ten przyznał rację inspektorowi , odwołałem się do Wsa, tam wygrałem, ale inspektor ponownie zweryfikował operat i znowu zakwestionował tą modyfikację, ponownie sprawa trafiła do Wsa a tam tym razem przegrałem. Odwołałem się do NSA .  ten stwierdził, że modyfikując współrzędne punktu granicznego zmieniłem granice nieruchomości. Tego argumentu, że zmieniłem granice używali wszyscy: inspektor , Wing, a końcu Sąd NSA nikt nie sprawdzał co było w protokole przyjęcia przebiegu granic, a tam było napisane i narysowane że ten punkt jest zastabilizowany betonowym granicznikiem pochodzącym jeszcze z czasu pierwotnego nabycia własności nieruchomości.  Oczywiście Sąd nie czekał na moją opinię, lecz w  powołał innego biegłego geodetę, a ten nie chciał użerać się z weryfikatorem i pozostawił te błędne współrzędne  i pracę mu przyjęto do zasobu. Ja zachowałem się zgodnie z przyrzeczeniem biegłego złożonym przed Sądem,  ale tego nikt nie docenił, nawet Sąd.  Za swoją pracę nie otrzymałem żadnego wynagrodzenia, bo w końcu nie złożyłem opinii, natomiest poniosłem bardzo duże koszty w tym adwokata- bo musi być być gdy sprawa jest w NSA.  Tylko te błędne współrzędne stabilizowanego punktu granicznego są w zasobie, a ja wciąż na co dzień wykonując opinie dla Sądu toczę boje z weryfikatorami, którzy nie będąc na gruncie, nie uczestnicząc w oględzinach Sądu lepiej wiedzą jak biegły ma przyjąć lub ustalić przebieg granic spornych nieruchomości. 
« Ostatnia zmiana: 22 Grudzień 2017, 10:15 przez Staszek »

Offline elipse

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 964
  • Nie wystarczy się myć, czasami trzeba zmienić wodę
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #18 dnia: 22 Grudzień 2017, 11:05 »
Przepraszam ,ale nie mogłem po wpisie Staszka...
Komisja powinna zbadać lub zając się bardziej przyziemnymi sprawami mianowicie  jaki wpływa na zmianę granic nieruchomości ma pomierzony znak graniczny , a dokładniej jej współrzędna, jeżeli pomiar dokonywał by się metodą ortogonalną , biegunową z założonej osnowy pomiarowej lub bezpośrednio z pomiaru GPS. O to są problemy a nie "jakiś tam biegli sądowi" którzy jak mniemam w ocenie komisji maja problem z "mierzeniem" i potrzebują wsparcia. :)
pozdrawiam Jacek Dubas

Offline MirekZ

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #19 dnia: 22 Grudzień 2017, 11:20 »
Staszek, a swoim działaniem zmieniłeś kształt nieruchomości, który był określony wcześniej przez jakiś operat? Czy w ogóle istniał jakiś operat, który by potwierdzał twoje ustalenia?

Bardzo bym chciał zapoznać się z uzasadnieniem tego wyroku NSA - o ile to możliwe to bardzo proszę o namiary na niego?
Myślę, że jest to konkretna sytuacja w skali mikro, którą ten zespół się powinien zająć i jakieś procedury dla takich sytuacji jak ta twoja ustalić.

Pomyśl o takim scenariuszu. Jest podział np. sądowy. Strona która o niego wnosi wynajmuje sobie geodetę z uprawnieniami (niczym się on od biegłego nie różni). Geodeta robi projekt podziału (nie wstępny projekt). Wnioskodawca zgłasza się z nim do sądu. Oczywiście druga strona wnosi sprzeciw bo jej się ten projekt nie podoba. Sędzia albo a) przyjmuje ten projekt, b) albo nakazuje dostarczyć drugiej stronie jej projekt (niech sobie wynajmą swojego geodetę) i dopiero później wybiera ten projekt, który chce c) sędzia nakazuje wnieść poprawki na projekt. Itp scenariusze.

Gdzie w tym wszystkim biegły? Otóż dopiero wtedy on się pojawi, gdy sędzia potrzebuje jakiejś fachowej wiedzy na ściśle określony temat. Biegły może się w ogóle nie pojawić, bo sędzia żadnych wątpliwości mieć nie będzie.
Biegły ma nie wykonywać normalnych geodezyjnych prac z całą tą otoczką zgłaszania tych prac, ich weryfikacji i tym podobne.

Jakbyś oglądał to posiedzenie, to ta sędzia (ciekawe jak się nazywała) w pewnym momencie powiedziała, że sąd gdy powstanie spór, to się zajmuje tylko odcinkiem granicy spornej a nie całą granicą. I zapewne tylko do wydania opinii o tym spornym fragmencie powoła biegłego. Czy ten biegły zgłosi taką pracę do urzędu?

Zwróciłem uwagę, że ten zespół to jedyna taka inicjatywa w tym sejmie. Więc powinniście na nią chuchać i dmuchać, żeby nie zgasła.

 




Offline Markot

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 48
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Firefox 57.0 Firefox 57.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #20 dnia: 22 Grudzień 2017, 15:51 »
Czytając wypowiedź Staszka, byłem pewien, że będzie to woda na młyn dla MirkaZ. Pierwotny historyczny kształt działek, w świetle obowiązujących standardów jest  kwestią utopijną i nie ma dużego znaczenia, że kształt ten zmienia się na mapach, a zbiegiem czasu (w wyniku różnych prac) również i w terenie. Są to zmiany nieistotne i niemożliwe do uniknięcia.
W kwestii majstrowania przy przepisach geodezyjnych uważam, że w dłuższej perspektywie lepsze jest złe prawo niż prawo permanentnie zmieniane. 
Degradacja zawodu geodety jest faktem i wynika z  jednej przyczyny, ilości geodetów na rynku. Poprawa przepisów nic tu nie zmieni. Nie widzę żadnych  szans na odwrócenie tej tendencji.
NIEZBĘDNA JEST REWOLUCJA.
« Ostatnia zmiana: 22 Grudzień 2017, 15:59 przez Markot »

Offline Staszek

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 106
  • System:
  • Windows XP Windows XP
  • Przeglądarka:
  • Chrome 49.0.2623.112 Chrome 49.0.2623.112
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #21 dnia: 22 Grudzień 2017, 15:59 »
Panie Mirku

Wyobraża sobie Pan jakie gromy by się posypały na Sądy, gdyby Sąd iw sprawie o eksmisję z zajętego pasa gruntu zamiast  powołać biegłego  do opracowania opinii w przedmiocie ustalenia, do kogo należy ten sporny pas, nakazał aby strony same sobie wynajęły prywatnych geodetów, aby ci to ustalili do kogo należy sporny pas , a biegły miałby jedynie ocenić   który geodeta lepiej to zrobił?. Przecież koszty rosłyby niebotycznie, bo każdy miałby prawo zatrudniać kolejnych geodetów. Proszę zauważyć,  że do wydania wyroku w takiej sprawie,  potrzebna jest uwierzytelniona mapa ( co wiąże się z przekazaniem powstałej dokumentacji geodezyjnej do państwowego zasobu geo-kart)  ukazująca zajęty pas gruntu,. kto miałby tą mapę ostateczną mapę wykonać (jeden z zatrudnionych przez strony prywatnych geodetów?). Już sobie wyobrażam ilu geodetów miałoby zatrudnienie przy każdej sprawie, bo każdy by nie pasował przeciwnej stronie.

Bardzo często Sąd powołuje mnie na biegłego i zabiera na oględziny, tam widzę jakie ustalenia np w przedmiocie przebiegu granicy nieruchomości do zasiedzenia w obecności stron i świadków poczynia Sąd i potem stosuje się do nich  gdy dostaję zlecenie na opracowanie mapy do zasiedzenia. Wyobraża sobie Pan że każda ze stron przychodzie na oględziny z prywatnym geodetą?  a któremu z nich Sad ma zlecić opracowanie mapy > skoro biegły ma tylko ocenić pracę geodetów wynajętych prywatnie?

przecież to nonsens, dopiero wtedy Sądy zalałaby fala krytyki.



a co do moich doświadczeń z weryfikatorami kontrolującymi prace - opinie dla Sądu tak opinie  bo bo przecież opinia na piśmie czy słowna składana przed Sądem powinna być odzwierciedleniem wykonanej pracy geodezyjnej to dysponuję ogromnym materiałem, jak jest Pan zainteresowany mogę go udostępnić.

       

Offline eljotp

  • Członek PTG
  • ***
  • Wiadomości: 2390
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
    • http://wbgsc.pl
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #22 dnia: 22 Grudzień 2017, 16:12 »
Mam drugie słuchanie ale pierwszego posiedzenia Parlamentarnego zespołu a tam niezadowolone strony różnych postępowań bo i administracyjnych i sądowych opisują swoje perypetie z najętymi geodetami. Naprawdę jest cała plejada przestępnych zachowań od umowy z panem geodetą a wykonaniem operatu przez panią geodetkę, podpisy na drukach in blanco, czy sfałszowane podpisy i cała masa problemów. Pani minister Korzeniowska vel Kierznowska oczywiście poza obietnicami nie powiedziała nic konstruktywnego. Ciągle zasłaniała się nieznajomością dokumentów w sprawach ale nie omieszkała wskazywać, że przecież geodeci uprawnieni maja taka ogromną wiedzę, że to do nich należy wybór i to właściwy wybór dokumentów. Oczywiście nie wspomniała o tym, że tak jest dopiero od 2014 r. a od dziesiątków lat to na gestorze PZGiK ciążył obowiązek wyznaczenia tych dokumentów z zasobu, które konieczne było wykorzystać przy zgłoszonej pracy.

Od 9 grudnia 1959 r. organ do którego zgłoszono pracę ... "obowiązany jest poinformować, gdzie i jakie materiały powinny być wykorzystane przy wykonywaniu zgłoszonej pracy." (§ 5 ust. 1 pky 2)
Od 15 maja 1990 r. "§ 5. 1. Ośrodek dokumentacji niezwłocznie, lecz nie później niż w terminie 10 dni od daty otrzymania zgłoszenia pracy:
1) udostępnia posiadane materiały wraz z ich charakterystyką techniczną lub pisemnie informuje wykonawcę o materiałach, jakie powinny być wykorzystane przy wykonaniu pracy".
Od 16 lipca 2001 r. "§ 5 ust. 3. Ośrodek, najpóźniej w terminie 10 dni roboczych od dnia otrzymania zgłoszenia, z zastrzeżeniem ust. 4 i 6, informuje pisemnie wykonawcę o materiałach, jakie powinny być wykorzystane przy wykonaniu pracy".

W lipcu 2014 r. ten niebywale ważny obowiązek organów prowadzących ośrodki znika za sprawą projektu zmian prawa sporzadzonym przez GUGiK i ówczesnego GGK, i przeradza się w obowiązek uzgodnienia przez wykonawcę listy potrzebnych lub przydatnych materiałów z PZGiK. Tak jakby to geodeta - wykonawca odpowiadał za to co w danym ośrodku się znajduje.

Przez 55 lat to ośrodki dokumentacji gik odpowiadały za wybór i udostępnienie materiałów jakie miały być wykorzystane przy zgłoszonej pracy. Mało tego, były zobowiązane do przedstawienia charakterystyki technicznej udostępnianych materiałów i na piśmie a teraz to geodeta - wykonawca ma robić nie znając zawartości zasobu ani też jakości materiałów.

Pani Kierznowska poinformowała zgromadzonych, że geodeta zawsze zostaje poinformowany o wszystkich materiałach jakie dotyczą zgłaszanej pracy i to on sobie wybiera potrzebne dokumenty. A jest to wierutne kłamstwo. Wielokrotnie nie miałem pojęcia o materiałach, bo takiej informacji mi ośrodek nie udzielił. Dopiero sprawa się rypła przy weryfikacji, bo osoba weryfikująca wiedziała/pamiętała, że nie uwzględniłem takie czy innego operatu.

Kuriozalne zdarzenie z Kielc gdzie na podstawie pozyskanych danych/brak atrybutów/stare operaty itd. oceniliśmy, że konieczne są czynności ustalenia przebiegu granic. Weryfikatorka stwierdziła, że niepotrzebnie bo w 2015 przebieg granic został ustalony.
Takich zdarzeń jest mnustwo.

Dlatego jeśli mowa na parlamentarnym zespole o zmianach przepisów to przywrócenie zasady, która przez 55 lat obowiązywała jest koniecznością. Ale to nie wszystkie konieczne zmiany.
Pozdrawiam Leszek

"Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda, a jak powinien"


"Rząd nie ciąża
Da się usunąć"


Piotr Bukartyk

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2634
  • System:
  • Windows Vista/Server 2008 Windows Vista/Server 2008
  • Przeglądarka:
  • Firefox 52.0 Firefox 52.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #23 dnia: 22 Grudzień 2017, 17:03 »
Ze swojej strony w 100% podzielam opinię Mirka. Bo biegły sądowy z pewnością nie jest od wykonywania (typowych) prac geodezyjnych. Rolą biegłego winno być bowiem wyrażenie opinii w jakiejś sprawie, np. rozstrzygającej "kto ma rację". Taka opinia nie jest pracą geodezyjna i nie podlega włączeniu do zasobu.
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline MirekZ

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Chrome 63.0.3239.84 Chrome 63.0.3239.84
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #24 dnia: 22 Grudzień 2017, 18:05 »
eljotp, boję się żeby to co napiszę nie było "pocałunkiem śmierci".
Jestem pod wrażeniem Pana ostatnich dwóch postów.
Nawet myślę, że jakby ktoś miał Was jako stowarzyszenie reprezentować to powinien być to Pan.

Ja też poświęciłem czas aby wysłuchać relacji z pierwszego posiedzenia. Chciałem się dowiedzieć o co tak właściwie z tym zespołem chodzi. Myślę że to była inicjatywa Wojciechowskiego, ponieważ zgłasza się do niego ogromna ilość pokrzywdzonych przez geodetów ludzi i on chce coś z tym problemem zrobić.

Ciekawostką dla mnie było to, jak dwukrotnie Wojciechowski informował ,że dlatego geodeci nie chcą przyjmować zleceń ponieważ sobie potrafią podzielić teren. Nawet mówił, że sami geodeci na skargę się do niego zgłaszają w tej kwestii.
Przecież natychmiast powinni  z tego zawodu zostać dyscyplinarnie wyrzuceni - oczywiście ci co dzielą teren a nie ci co zwracają na to uwagę.
Albo ta kobieta która tłumaczyła, że siedmiu geodetów jej odmówiło.

Rzeczywiście ta minister to zdaje się osoba bez inwencji, biedna nic nie może i najlepiej aby wszystko zwalić na sądy. Ciekawe bo zadeklarowała się że w tych wszystkich 4 sprawach wskaże pierwotne przyczyny. W to to nie wierzę. Zdaje się, że zmęczyła się tym posiedzeniem i na kolejnym dlatego jej nie było.

Zwróciłem też uwagę na Zarębę jak po 2 godzinach obudził go Wojciechowski. Zaręba nawet bardzo rozsądnie przedstawił problem z biegłymi i kwestią ich odpowiedzialności. Widać, że problem dostrzegają.

Panie Staszku, spróbuje Pan rozdzielić prace geodezyjne od opinii.
Prace podlegają kontroli urzędów i przed nimi Pan powinien odpowiadać, z kolei opinie podlegają ocenie wyłącznie sądu i przed nim Pan odpowiada.
Nie miesza Pan tych dwóch kwestii.

Przepisy prawa pozwalają na to, aby można było prowadzić sprawy w oparciu o mapy sporządzone przez strony. Nie muszą to być mapy wykonane przez biegłych.
O uwierzytelnienie też bym się nie martwił. Co kilka dni można im dostarczać kolejne mapy z kolejnymi wersjami podziałów. A nawet przy rozgraniczeniach byłoby to ciekawe na jakiej podstawie by którąś z różniących się prac zakwestionowali? I czy by zakwestionowali? Oni mają obowiązek je wszystkie uwierzytelnić i przyjąć do zasobów.

A dlaczegóż to strona ma nie przyjść na okazanie z własnym geodetą, który będzie pilnował jej interesów?
A dlaczegóż to geodeci takiej usługi nam społeczeństwu nie oferują?
Niby jest coraz więcej geodetów i coraz mniej pracy a biedny frajer jest pozostawiony sam na sam z cwanym wyjadaczem, a potem jedynie co mu pozostaje to wieloletnie procesowanie się.

Dlatego po tym rozdzieleniu opiniowania od wykonywania prac geodezyjnych, zgłaszam kolejny pomysł - usługę geodezyjną polegającą na reprezentowaniu, doradzaniu stronom w czasie prac geodezyjnych typu rozgraniczenia, podziały. Myślę, że Wojciechowski by ten pomysł "łyknął" a i taka usługa miałaby duże "wzięcie". Tylko że prawnie trzeba by ją jakoś umocować.

Jeżeli chodzi o koszty, to nie wiem w jakim matrixie Pan żyje ale ja twierdzę, że byłoby o dużo taniej nie korzystać z biegłych. Nie boi się Pan, ludzie umieją liczyć. Jak zauważą, że walczą o kilka metrów kwadratowych, to kolejnego geodetę za którego będą musieli zapłacić np. 3,5 zł sobie nie zafundują.

Jeszcze raz proszę o sygnaturę tego wyroku NSA. Obiecuję, że go nie będę komentował.

Pozdrawiam


 

Offline Jacek Kozieł

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Firefox 57.0 Firefox 57.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #25 dnia: 6 Styczeń 2018, 11:08 »
Witam wszystkich.

Moja wypowiedź będzie prosta - nie wiecie o czym mówicie.

Praca biegłych w Sądzie to nie robienie podziałów. Oczywiście jest to gratka dla biegłego, bo są to prace wyjątkowo proste proceduralnie, jak na sprawy w Sądzie i w dodatku dobrze płatne. Niestety dla biegłego -geodety są to opinie wyjątkowo rzadkie.

Pracuję dla Sądów od 7 lat zrobiłem ponad 270 opinii, więc statystyki mogą być wiarygodne.
Podziały to może 5-7 % robót w Sądzie, reszta to rozgraniczenia z Ns, czyli poprawki po gminie, rozgraniczenia przy wydaniu nieruchomości - z art. 36 PGiK, mapy do zasiedzenia, mapy do uwłaszczenia, mapy do ustalenia służebności. Te asortymenty robót to sprawy skomplikowane, gdzie najważniejszym jest zakres zlecenia opinii przez Sąd na podstawie ustaleń poczynionych na sali sądowej z dowodów ze świadków lub złożonych do akt spraw dokumentów. W takich sprawach mogą być dopuszczane jako podstawa orzeczeń mapy zrobione przez geodetów nie-biegłych, ale pod warunkiem że Sąd się na to zgodzi.
Uzależnione jest to od tego co Sąd ustali z wniosku i jaki ma pomysł na rozwiązanie problemu w trakcie postępowania lub co trudniejsze procesu. Dlatego też Sąd współpracuje z biegłymi, którzy się sprawdzają, a nie z tymi co ludzie chcą ( bo się wnioskodawca umówił z geodetą) lub z tymi co nie mają zleceń.
Z doświadczenia powiem, że moi Sędziowie chcą poczekać 3-6 miesięcy na moją opinię (czyli kilka stron tekstu z opisem stanu prawnego, analizą dokumentów zasobu, ustaleń poczynionych w obecności wnioskodawców, czasami wskazania przepisów prawa o których Sąd może nie wiedzieć oraz wniosków końcowych), do której załącznikiem są opracowania geodezyjne - mapy, szkice obrazujące zagadnienie w detalu, czasami odnalezione dokumenty, które nie są obłożone licencją. Na takiej opinii mogą oprzeć orzeczenie, które obroni się w apelacji, a nawet w Sądzie Najwyższym przed kasacją. Dopuszczanie opinii z biegłego niesprawdzonego najczęściej kończy się niepowodzeniem postępowania lub procesu, a w przypadku dopuszczania w sprawach spornych dowodu z opinii niebiegłego geodety związanego umową z wnioskodawcą lub którymś z uczestników ( tzw. opinia prywatna) kończy się często unieważnieniem postępowania.

Moi drodzy koledzy geodeci, spróbujcie sami zrobić kilka opinii to zobaczycie na czym działania biegłego polegają. Wtedy może wasze wypowiedzi jakąkolwiek samodzielną myślą niezwiązaną kampanią partii rządzącej - "Sprawiedliwe Sądy".

Działanie komisji sejmowej jest kontynuacją obecnego trendu, więc jak chcecie to sobie dyskutujcie dalej, ale decyzje nie zależą od Nas jako środowiska, tylko od tego co wszechmogący Prezes o moich inicjałach wyśnił w swym szalonym śnie o Polsce.

Mam tylko prośbę: nie dajcie się prowokować w dyskusji przez pseudo prawników jak użytkownik MirekZ. Jak zobaczycie jego posty z marca 2017 zobaczycie sami z kim macie do czynienia - człowiek skrzywdzony przez środowisko geodezyjne, co jak Hrabia Monte Christo pała żądzą zemsty podszywając się pod świadomego swej wiedzy dyskutanta o zasadności wpisów w ustawie PGIK.

Pozdrawiam

Jacek Kozieł

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2634
  • System:
  • Windows Vista/Server 2008 Windows Vista/Server 2008
  • Przeglądarka:
  • Firefox 52.0 Firefox 52.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #26 dnia: 7 Styczeń 2018, 14:13 »
Zabierając głos w tej dyskusji pozwolę sobie na przedstawienie własnej opinii...

Sprawą - i to systemową - jest to, że biegły sądowy z dziedziny geodezji i kartografii nie musi być ani geodetą, ani posiadać jakichkolwiek uprawnień zawodowych w dziedzinie gik. To wynika z ogólnych przepisów dotyczących powoływania biegłych sądowych. W dziedzinie gik nie ma przecież jakichś szczególnych uregulowań (zwłaszcza ustawowych), nakładających na kandydatów na biegłych sądowych, wymóg posiadania uprawnień zawodowych. Sprawę tę - na dzień dzisiejszy - regulują przepisy Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych (Dz.U. 2005 nr 15 poz. 133) http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20050150133

Powiem wręcz tak: biegłym sądowym - teoretycznie - mogę zostać i ja. Czyli osoba ani nie będąca geodetą, ani tym bardziej - z oczywistych względów - nie posiadająca jakichkolwiek uprawnień zawodowych. Bo - załóżmy na potrzeby tej dyskusji - że dobrze znam "prywatnie" Prezesa sądu okręgowego... :) I to właściwie jest warunek wystarczający... To bowiem do prezesa sądu okręgowego należy arbitralna ocena, kto się na biegłego nadaje, a kto nie... I nie ma tutaj żadnej drogi odwoławczej...

tak więc w świetle obowiązującego prawa nic nie stałoby wówczas na przeszkodzie, abym jako legalnie powołany biegły sądowy, sporządzał dowolne opinie dla potrzeb sądu w dziedzinie geodezji i kartografii. Sporządzanie takich opinii nie jest przecież uzależnione ani od prowadzenia działalności gospodarczej, ani od chociażby wymogu zgłaszania do powiatowego organu prowadzącego egib (zasób). Sporządzanie opinii w żadnym razie nie jest wykonywaniem pracy geodezyjnej... Sprawa trochę się komplikuje wówczas, gdy zachodzą przesłanki opisane w art.47 ustawy p.g.k.:

Cytuj

Art. 47. Jeżeli przy wykonywaniu funkcji mierniczych górniczych, asystentów mierniczych górniczych lub biegłych sądowych jest niezbędne prowadzenie prac geodezyjnych i kartograficznych podlegających obowiązkowi zgłoszenia do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego, osoby wykonujące te prace powinny posiadać uprawnienia zawodowe zgodnie z przepisami ustawy.

Pytanie jednakże jest takie: kiedy "przy wykonywaniu funkcji" biegłego sądowego niezbędne jest prowadzenie prac podlegających zgłoszeniu? Moim zdaniem nigdy... Opinia, to przecież całkowicie coś innego niż praca geodezyjna. Jeżeli wymóg posiadania uprawnień byłby wymogiem "wejściowym", a więc przy założeniu że biegły sądowy - co do zasady - wykonuje prace gik podlegające zgłoszeniu, to przepisy nie dopuszczałyby przecież do sytuacji, aby na funkcję biegłego sądowego można było powoływać osoby, które nie są geodetami, a w konsekwencji nigdy nie mogą uzyskać uprawnień zawodowych (pomijając profesorów i inne osoby określone w art.44 i 44a p.g.k.).

Sumując pozwolę sobie na takie podsumowanie: obecny stan rzeczy to jedna wielka patologia... Dlaczego? Ano chociażby dlatego:

1. Sądy zlecając sporządzenie opinii przez biegłego właściwie oczekują, że taki biegły w wyniku swojej pracy rzekomo winien przedłożyć "Mapę (...)"... A więc opracowanie podlegające zgłoszeniu, której wykonanie jest zastrzeżone dla osób posiadających uprawnienia zawodowe;
2. Sądy wydając rozstrzygnięcie jedynie na podstawie sporządzonej "Opinii" stawiają organy prowadzące zasób (egib) w sytuacji, że takiego orzeczenia nie da się zrealizować (opinia nie jest dokumentem, będącym podstawą do wprowadzenia zmian w egib);

Powyższe spostrzeżenia dotyczą oczywiście jedynie części sądów, tych wyjątkowo "nie kumatych"... Uogólnienie byłoby przecież całkowicie nieuprawnione...

Sumują powiem tak: przepisy sobie, a praktyka sobie... Nie dziwię się geodetom (biegłym sądowym), którzy "elastycznie" dostosowują się do wymagań naszych sądów (niedouczonych sędziów)...

P.S. Odrębnym tematem - rzeką - jest instytucja biegłych "ad-hoc"... Czyli jakby "biegły na doraźne żądanie" sądu... To instytucja prawie jak "eksport wewnętrzny"... Masakra jakaś...
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...

Offline UlaZ

  • Członek PTG
  • ***
  • *
  • Wiadomości: 2494
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Firefox 57.0 Firefox 57.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #27 dnia: 7 Styczeń 2018, 16:57 »
Adamie daję Ci plusa, a nawet dwa  :D

Jestem zdania, że należy oddzielić prace geodezyjne od opinii dla Sądu.
Podczas mojej praktyki zawodowej widziałam wiele orzeczeń niesprawiedliwych, krzywdzących ludzi, którzy w poczuciu wielkiej krzywdy rozbierali istniejące od pokoleń ogrodzenia i przesuwali stare granice, bo jakiś biegły zdigitalizował stary kataster austriacki i na tej podstawie uznał, że granica jest o kilka metrów w innym miejscu niż była " od zawsze". A " niedouczony" Sędzia na podstawie "durnej" opinii sporządzonej na podstawie " durnych" zaleceń orzekł niesprawiedliwie i niezgodnie ze stanem prawnym i  faktycznym...

W Małopolsce jest tragedia, masakra i sama nie wiem już, jak to nazwać...Tak się jakoś przyjęło tutaj, że granice należy dopasować do błędnych map jeszcze z czasów Cesarza Franciszka...

Nie dziwię się wcale, że jest tyle skarg, poczucia krzywdy i niesprawiedliwości..., a nie każdy ma siłę i pieniądze, żeby " kopać się z koniem" i udowadniać, że " nie jest słoniem"...

 
« Ostatnia zmiana: 7 Styczeń 2018, 17:00 przez UlaZ »
Pozdrawiam, Ula

Offline Jacek Kozieł

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jedna prosta idea
  • System:
  • Windows 7/Server 2008 R2 Windows 7/Server 2008 R2
  • Przeglądarka:
  • Firefox 57.0 Firefox 57.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #28 dnia: 7 Styczeń 2018, 18:19 »
Witajcie Adasiu i Ulo.

Niestety nie zgodzę się z Wami.

Może macie jakieś negatywne doświadczenia, widzieliście patologie z dawnymi biegłymi, ale takie sprawy już minęły.

Jakieś pół roku temu przegadałem temat z Panem Mirkiem Puzią, Radkiem Smykiem oraz koleżanką z Małopolskiego WINGiKu. Faktycznie były problemy z biegłymi, które skończyły się karaniem kilku przez GGK lub Sądy d.s wykroczeń. Zdarzało się, że biegli nie zgłaszali prac, a nawet próbowali dopiąć się do innych operatów swoje kartki ( bo to taka mała zmiana była :-))). WINGiK-i były bezwzględne, a ukaranie biegłego za czyny zabronione natychmiast powoduje skreślenie takiej osoby z listy Prezesa SO. Wystarczy że WINGiK wyśle pismo do Prezesa, iż przeciwko biegłemu prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne (nie wyjaśniające, a dyscyplinarne) i biegły jest czasowo zawieszany do zakończenia postępowania.

Swoimi spostrzeżeniami tworzycie uogólnienia, które wpisują się w obecne programy partii rządzącej, ale o ile wiem to sami nie macie doświadczeń w pracach dla Sądu. Czy kiedykolwiek przechodziliście procedury powoływania na biegłych? Chyba nie!

Proszę powstrzymajcie ten HATE!

Praca dla Sądów jest bardzo trudna i wymagająca, a biegły geodeta to też jednostka wykonawstwa geodezyjnego jednoosobowa - zgodnie z art. 11 PGiK. Adaś, chyba Ci to umknęło.

Z tego przepisu wynika, że biegły geodeta podlega takim samym obostrzeniom, jak inni geodeci, a sam art. 11 nakazuje posiadanie uprawnień dla osoby, a nie dla jednostki wykonawstwa. Zwróćcie uwagę, że art. 11 dopuszcza, że wykonawcą może być przedsiębiorca lub jednostka, ale tylko dla biegłych sądowych, mierniczych górniczych lub asystentów mierniczych górniczych wymagane jest posiadanie uprawnień. Czyli w np. firmie prowadzonej przez finansistę lub samorządowca musi być ktoś kto ma uprawnienia, ale jedynie biegły jako działający osobiście ma mieć uprawnienia.

To jest wymóg obligatoryjny wynikający z naszej ustawy.

Oczywiście przepis i praktyka powoływania biegłych nie wyróżnia nas niczym od innych biegłych, ale osoba bez uprawnień nie spełni wymogów ustawy w chwili złożenia zgłoszenia.

Ja, a także każdy inny biegły w Świętokrzyskiem ma obecnie dwie pieczątki ( usługi i biegły), więc zależnie kto pracę zleca tak składam zgłoszenie. To jest prosta regulacja wprowadzona 12 lipca 2014r.
Przed nowelizacją mogło zdarzyć się, że ktoś mógł robić opinie nie posiadając uprawnień, ale teraz to nie jest możliwe, a jeśli taka sytuacja występuje to łamie przepis prawa.

Oczywiście, nadal jest problem co zrobić ze "starymi biegłymi", bo oni mają stare przyzwyczajenia, ale to jest problem który powoli dogasa, bo PESEL nikogo nie oszczędza.  W tym roku z listy Prezesa SO wyskakuje 4 geodetów z uwagi na wiek, a nikt nie chce się wgryzać w takie prace.

Dodatkowo, o czym pewnie nie wiecie, biegły przy każdej opinii odpowiada pod odpowiedzialnością za składanie fałszywych zeznań i jest zagrożony karą do lat 8 z KK, więc tu nie ma przelewek.

Tu trzeba mieć też nerwy na wodzy i odpowiadać merytorycznie na pytania, bo w innym przypadku to adwokaci zniszczą biegłego na sali lub złożą zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego. Sam miałem taką sytuację 1 raz w ciągu 7 lat i wierzcie mi to nic przyjemnego.

Jest jeszcze wewnętrzny system urynkowienia usług biegłych. Nazywa się "reklama szeptana", czyli jeśli biegły sprawdza się to dostaje kolejne prace, a Sędziowie polecają sobie wzajemnie biegłych.
Jeśli ktoś zawala terminy, jest niekompetentny i niekomunikatywny to bardzo szybko opinia o nim rozprzestrzenia się i biegły pozostaje tylko wpisem na liście.

W Świętokrzyskiem mieliśmy taki przypadek, że wyjątkowo niesolidny geodeta wpisał się na listę biegłych. Dostał dwa zlecenia, a potem czekał na kolejne 2 pięć lat, a obecnie ma problem z wykonaniem zgłoszenia, bo PODGiK nie chce mu przyjąć zgłoszenia na usługi tylko chce mieć zgłoszenie od biegłego. Spowodowało to szum w środowisku i zlecenia urwały się bezpowrotnie.

Inny biegły z Małopolski wpisał się na listę, dostał robotę, ale po pierwszym zleceniu nieudanym kolejne zlecenia poszły do kogoś innego.

A teraz rzucę Wam wyzwanie w pytaniu, czy w waszych pracach pojawia się aspekt ekonomiczny w planowaniu pracy, czyli prosto: czy uzależniacie wykonanie pracy od tego ile wam klient zapłaci? Z pewnością tak, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie szukał dokumentów po archiwach za 500 zł lub mierzył osnowy na całej wsi żeby stwierdzić że obiekt jest nietransformowalny przy rozgraniczeniu za 4000 zł dla Gminy. W pracach dla Sądów ten aspekt nie występuje, bo Sąd zapłaci biegłemu ile biegły wystawi jeśli wydatki są uzasadnione w opinii i pracy.

Miałem już takie przypadki, że koledzy geodeci bazowali na moich opracowaniach ( bo opracowałem osnowę starą na całym obiekcie lub zrobiłem taką analizę dokumentów że oczy się ludziom otwierały jaką głupotę robili korzystając ze wskazanych przez PODGiK materiałów, bo lepsze były w Archiwum Państwowym). Nigdy walory ekonomiczne nie pozwoliłyby mi na wykonanie takich opracowań, gdybym robił te opracowania dla ludzi lub dla Powiatów czy Gmin.

Pozdrawiam Was i życzę Wam więcej rozeznania w temacie biegłych geodetów, najlepiej Sami spróbujcie.

Jacek Kozieł



RoBoCIK połączył wiadomości:  7 Styczeń 2018, 18:28
Jeszcze jedno.

Nie napisałbym poprzedniego postu, gdyby dosłownie "głupot" nie wypisywałaby osoba, którą bardzo szanuję, czyli Adaś Wójcik.

Adam, w kwestii "niedouczonych Sędziów", to jest ich dokładnie tyle ilu niedouczonych geodetów, czyli niewielu, ale nie można oceniać przez pryzmat niewielkiej grupy całego środowiska.

Pozdrawiam

Jacek Kozieł
« Ostatnia zmiana: 7 Styczeń 2018, 18:28 przez Jacek Kozieł »

Offline Adam Wójcik

  • Zarząd PTG
  • *****
  • Wiadomości: 2634
  • System:
  • Windows Vista/Server 2008 Windows Vista/Server 2008
  • Przeglądarka:
  • Firefox 52.0 Firefox 52.0
Odp: Dramat na komisji Sejmowej
« Odpowiedź #29 dnia: 8 Styczeń 2018, 05:14 »
Jacku...

1. W ustawie p.g.k.  (Rozdział 3 "Prace geodezyjne i kartograficzne") faktycznie jest art.11. Tyle tylko, że przepis ten mówi o tym kto może być wykonawcą prac geodezyjnych lub prac kartograficznych, cyt.:
Cytuj

Art. 11. 1. Wykonawcą prac geodezyjnych lub prac kartograficznych może być przedsiębiorca, jednostka organizacyjna, a także osoba legitymująca się uprawnieniami zawodowymi w dziedzinie geodezji i kartografii w przypadku wykonywania przez tę osobę funkcji biegłego sądowego, mierniczego górniczego lub asystenta mierniczego górniczego.

Z analizy tej regulacji wynika jedynie, że biegły sądowy, i owszem, musi posiadać uprawnienia zawodowe ale jedynie wówczas, gdy w ramach pełnienia tej funkcji będzie wykonywał (jako wykonawca) prace geodezyjne lub prace kartograficzne podlegające zgłoszeniu. Sporządzenie opinii przez biegłego nie jest wykonywaniem takich prac, ani ten rodzaj działalności nie podlega zgłoszeniu. Zauważenia ponadto wymaga, że "sporządzenie opinii dla potrzeb sądu" nie jest wymienione w "Załączniku nr 1 do wzoru zgłoszenia prac geodezyjnych" do rozporządzenia ws. zgłaszania prac (jest tam enumeratywnie wyszczególnionych 21 celów, ale na tej liście nie ma pozycji "sporządzenie opinii"). Oto te cele:
Cytuj
:
1) założenie ewidencji gruntów i budynków (EGiB)
2) modernizacja ewidencji gruntów i budynków (EGiB)
3) aktualizacja ewidencji gruntów i budynków (EGiB)
4) utworzenie bazy danych geodezyjnej ewidencji sieci uzbrojenia terenu (GESUT)
5) aktualizacja bazy danych geodezyjnej ewidencji sieci uzbrojenia terenu (GESUT)
6) utworzenie bazy danych obiektów topograficznych o szczegółowości zapewniającej tworzenie standardowych opracowań kartograficznych w skalach 1:500–1:5000 (BDOT500)
7) aktualizacja bazy danych obiektów topograficznych o szczegółowości zapewniającej tworzenie standardowych opracowań kartograficznych w skalach 1:500–1:5000 (BDOT500)
8 ) utworzenie bazy danych szczegółowych osnów geodezyjnych (BDSOG)
9) aktualizacja bazy danych szczegółowych osnów geodezyjnych (BDSOG)
10) mapa z projektem podziału nieruchomości
11) mapa z projektem podziału nieruchomości rolnej/leśnej
12) mapa z projektem scalenia i podziału nieruchomości
13) projekt scalenia gruntów
14) projekt wymiany gruntów
15) inna mapa do celów prawnych
16) rozgraniczenie nieruchomości
17) wznowienie znaków granicznych/wyznaczenie punktów granicznych/ustalenie przebiegu granic działek ewidencyjnych
18) mapa do celów projektowych
19) geodezyjna inwentaryzacja obiektów budowlanych
20) wytyczenie obiektów budowlanych
21) inny cel

Sumując: biegły sadowy musi posiadać uprawnienia jedynie wówczas, jeżeli w ramach pełnienia tej funkcji będzie zajmował się zupełnie czymś innym, niż do czego został powołany. Żeby nie powiedzieć, że wtedy, kiedy stanie się "zwykłym" wykonawcą pracy geodezyjnej lub pracy kartograficznej. Do sporządzenia "czystej" opinii dla potrzeb sądu nie potrzeba żadnych uprawnień. Dodam jeszcze jedno, co ktoś zauważył, a co w jakiś sposób dopełnia obraz sprawy... To, że opinia biegłego nie podlega zgłoszeniu, a w konsekwencji i weryfikacji przez starostę, to bardzo dobrze... Bo w przeciwnym razie byłaby to "de facto" opinia starosty, a nie biegłego (doskonale wiemy, jak w praktyce odbywa się taka weryfikacja)...

2. Zaskoczyłeś mnie bardzo informacją, jakoby wobec biegłego sądowego rzekomo było możliwe wszczęcie kontroli, albo wręcz prowadzenie postępowania dyscyplinarnego przez organy służby geodezyjnej i kartograficznej...

Nie należy bowiem utożsamiać instytucji biegłego sądowego z zakresu gik z np. z wykonwcą pracy giik, który - w trybie art.9 ustawy - może być podmiotem kontroli prowadzonej przez WINGiK-a lub przez GGK. A już tym bardziej, że biegły rzekomo sprawuje samodzielną funkcję w dziedzinie gik, a więc że jakoby może być podmiotem prowadzenia postępowania dyscyplinarnego. Potwierdził to pośrednio Sąd Administracyjny w orzeczeniu stwierdzającym, że biegły sądowy nie pełni samodzielnej funkcji w dziedzinie gik (IV SA/Wa 1776/08 - Wyrok WSA w Warszawie z dnia 2009-01-14 -  http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/D63034ECD3 )

Czy coś się w tym zakresie zmieniło? Do tej pory biegły sądowy był odpowiedzialny wyłącznie przed sądem, a nie przed np. WINGiKiem albo GGK (a właściwie rzecznikiem dyscyplinarnym i komisjami dyscyplinarnymi). Jeżeli zatem faktem jest, że organy SGiK (albo z ich wniosku do rzecznika dyscyplinarnego) wszczynały i prowadziły postępowania dyscyplinarne wobec biegłych sądowych, to świadczyłoby o kolejnej patologii... No chyba, że w swojej wypowiedzi posłużyłeś się daleko idącymi "skrótami myślowymi"... Tzn., że postępowania były wszczynane i prowadzone nie wobec biegłych, ale wobec geodetów (którzy jednocześnie zostali wpisani na listę biegłych sądowych). I że przedmiotem tych kontroli/postępowań nie była ocena pracy biegłych, a osób wykonujących samodzielne funkcje w dziedzinie gik...

3. Co zaś do aspektu ekonomicznego... Czy aby wykonanie opracowania "dla sądu" w konsekwencji (zawsze) nie prowadzi do tego, że wszelkimi kosztami są obciążane strony postępowania?
Geodezja, w przeciwieństwie do matematyki, jest jednym wielkim błędem...